2018/11/01

Ocena bloga (21) War of Change

Po długiej przerwie, na KS pojawia się kolejna recenzja! Dziś mam dla Was bloga, który zapewne niejednemu przypadłby do gustu. Opowieść dynamiczna, dobrze skonstruowana, ale niestety... Zresztą, nie będę tu spoilerować...! Sami zaraz się przekonacie.
(kliknij, by zobaczyć bloga)

Pierwsze wrażenie: 5 pkt.
a) grafika: Podoba mi się nagłówek, jest pomysłowy, spójny i oddaje klimat bloga. Ogólnie całość jest bardzo estetyczna.  3 pkt.
b) dobór czcionek: Niestety: zastosowana została bardzo jasna czcionka. Na pierwszy rzut oka nie psuje to estetyki, ale podczas czytania oczy się męczą. Rozdziały są dość długie, a przez duży kontrast „czcionka-tło” odczuwa się lekki dyskomfort. Moja sugestia: przyciemnić czcionkę w postach. 2 pkt

Obsługa bloga: Nie pozostaje mi nic innego, jak pochwała: pomimo niecodziennego nazwania zakładek – łatwo się w nich odnaleźć. Są przyjaźnie skonstruowane, działają, a co więcej: naprawdę przyjemnie je się przegląda. 4 pkt.

Treść: 33 pkt.
a) błędy ortograficzne: Niestety: blog posiada błędy, zarówno w stylistyce (więcej o tym w komentarzu poniżej), jak i zwykłej ortografii (niewłaściwe zapisywanie nazw, błędy w pisaniu oddzielnie słów, mających być zapisane jako jeden wyraz). Z tego powodu odejmuję wam 2 punkty. Miałam odjąć 3, jednak za bogate słownictwo macie plusika ;).  3 pkt.
b) błędy interpunkcyjne: To kategoria najtrudniejsza, dlatego też jest w niej do zdobycia najmniej punktów. Część błędów interpunkcyjnych wypisałam w wykazie błędów, jednak odpuściłam sobie wypisywanie każdego błędnego przecinka. Zwyczajnie nie od tego jest recenzja. Bardzo zabolał mnie dziwny zabieg interpunkcyjny, mianowicie: „Ona myśli, że ta cała mafia, — prawie wypluła to słowo, marszcząc przy tym gniewnie brwi, — to wspaniała rzecz.”. Skąd to się w ogóle wzięło? Ogólnie pisałyście dobrze, a tu nagle... Och. 1 pkt
c) spójność tekstu: Nie mam kompletnie do czego się przyczepić. Sceny zmieniają się dość szybko, ale logicznie. W ani jednym miejscu nie popadłam w konsternację, łatwo można wczuć się w fabułę. Dostajecie „maksika”. 5 pkt.
d) narracja: Również jestem zadowolona w tym momencie z opowiadania. Narracja jest przyjemna dla czytelnika, lekka, momentami odrobinę zgryźliwa, aż do ciut żartobliwej. Po prostu czyta się to świetnie, cóż więcej mogę powiedzieć? Zjadam tekst z tego bloga. Przez to pewnie nie zauważyłam niektórych błędów ;).  5 pkt.
e) lekkość pióra: Już zachwycałam się tym przy okazji poprzedniego punktu, ale styl pisania jest „do zjedzenia”. Czasami pojawiają się lekkie zawirowania, jakiś nieco dziwaczny szyk czy inna drobnostka, podana zapewne w wykazie błędów, ale jak dla mnie: BOMBA! 14 pkt

Komentarz  ogólny

„War of Change” to opowiadanie typowo blogowe. Mamy w nim świetnie opisane wydarzenia, doskonałą „animację”, realistycznych bohaterów oraz żywą, wartką akcję. Podczas lektury człowiek wciąga się w świat przedstawiony, a postaci stają się bardzo szybko bliskie czytelnikowi. Opowieść snuta przez autorki ma swój osobliwy, nieco brudny urok, szczyci się dobrze wyważoną dynamiką i wartkością akcji. Lakoniczne, choć trafne opisy wcale nie są mankamentem tekstu, a wręcz nadają mu „smaczku”. Muszę również pochwalić to, że udało się dokonać czegoś na najwyższym szczeblu profesjonalizmu: w opowiadaniu pojawiają się wtrącenia z przeszłości, które (poza retrospekcją) rozgrywają się podczas wydarzeń, przenikając swobodnie przez treść. Można odnieść wrażenie, że znajdujemy się nie przed komputerem, a w Tokio, przemykając motorem z Naruto i Hinatą nocnymi ulicami, próbując zlokalizować zdrajcę w gangu i pomieszkując z Yorumi. Pozostał wam do dopracowania warsztat techniczny. To „coś” już macie!

Nie byłabym sobą, gdybym nie przyczepiła się do kilku rzecz, których zrzuty ekranu zrobiłam podczas analizy tekstu. Blog ma zdecydowanie za dużo „i” oraz „który”, we wszelkiej tego słowa odmianie. Dla zobrazowania tego, o czym teraz piszę, załączam obrazki z wyróżnionym problemem.
(Kliknij na obrazek,by go powiększyć)



Drugą kwestią, którą muszę poruszyć, jest za pewne błąd powodowany przez cudownego bloggera, mianowicie: w kilku miejscach (nie liczyłam ilu), z jakiegoś dziwnego powodu pojawia się „ś” w innym kolorze. Oto przykład z rozdziału trzeciego.

Na sam koniec komentarza ogólnego muszę zrobić coś strasznego. Po raz pierwszy, tym samym zapewne i ostatni, na Szufladzie pojawi się schemat budowy deskorolki! Chodzi tu o fragment (patrz wykaz błędów), w którym „deska” wywróciła się „do góry dnem”. Prośba do was, dziewczyny – bez złośliwości, czy coś: ze zwykłej ciekawości – możecie podesłać mi fotkę dna deskorolki? Być może doczepiłam się bezpodstawnie, ale nic podobnego nie wygooglowałam.
Znalezione obrazy dla zapytania budowa deskorolki

Komentarz szczegółowy + wykaz błędów

Prolog

Dwójkę skazanych studentów zakuto w kajdanki i w towarzystwie spojrzeń zebranych, wyprowadzono z sali, a następnie przeprowadzono do furgonetki policyjnej. – przecinek po „i”. Wtrącenie. 

[...] że Hyudze udało wcisnąć się do organizacji kolejnego kreta. – ogólnie „Hyūga” lub, na upartego: „Hyuuga”, jeśli unikać znaków obcych. Dodatkowo: to zdanie jest jakoś tak... Hm. Dziwnie skonstruowane. Wyraz „się” jest w nieodpowiednim miejscu, powinien znaleźć się po „udało”, żeby zachować poprawność językową. 

To przez niego Hinata otrzymała karę za czyny, których w nie popełniła. – wdarło się niepotrzebne „w”.

Tylko tyle i jak się okazało, aż tyle. – tu powinien być myślnik, nie przecinek. Przecinek to taki najsłabszy z możliwych znaków interpunkcyjnych, tu potrzeba czegoś mocniejszego ;). Moja propozycja: „Tylko tyle... i – jak się okazało – aż tyle.”


Po całym, wspólnie spędzonym czasie, stała się dla niego kimś, bez kogo nie potrafił żyć. Była jak narkotyk, bez którego każdy dzień stawał się piekłem nie do wytrzymania.  – „bez” powtórzone. Styl. Przecinek po „całym” jest niepotrzebny. Nie udało mi się znaleźć źródła, ale „całym” odpowiada na pytanie „jakim?” zaś „wspólnie” na „jak?”.

żeby została z nim na zawsze wiedząc, że ją tym skazuje. – na co? Dodatkowo: brak przecinka przed „wiedząc”

Miała nadzieję, że to najzwyklejszy koszmar, z którego zaraz się obudzi, a gdy otworzy oczy napotka czujne, zatroskane niebieskie oczy. Nie chciała nawet słyszeć o tym, by Uzumaki trafił za kratki tylko dlatego, że jej ojciec chciał się go pozbyć. Wiedziała, że od zawsze nienawidził jego rodziny. – „że” powtórzone trzy razy pod rząd. Stylistyczny błąd.

Rozdział 1

Przyspieszyła kroku, gdy znalazła się w głównym budynku idąc korytarzem w stronę swojego wydziału. – to zdanie jest... Dziwne. Ciężko je poprawić... Moja propozycja: „Gdy znalazła się w budynku głównym, przyspieszyła kroku; szła korytarzem w stronę swojego wydziału.”

a ona poleciała w tył. – „do tyłu”.

* mała dygresja ogólna - człowiek patrzy źrenicami, nie tęczówkami, więc staramy się unikać pisania w ten sposób *

Wkurzony profesor Jiraiya goniący zanoszącego się śmiechem blond przystojniaka na desce był nieodzownym elementem jej studenckiego życia. – zjedzone przecinki ;). „Wkurzony profesor Jiraiya, goniący zanoszącego się śmiechem blond przystojniaka na desce, był nieodzownym elementem jej studenckiego życia.”

W końcu na jego twarzy zauważyła delikatny, ledwo widoczny uśmiech, a to co po chwili powiedział poszukiwany wprawiło ją w osłupienie. – „a to co po” ;D. Poprawnie: „a to, co po chwili...” , dodatkowo: przecinek przed „wprawiło”.

Dopiero teraz kątem oka zauważyła leżącą do góry dnem deskę[...] – nie udało mi się znaleźć nic pod określeniem „dno deskorolki”. Może „do góry kołami”?

— Hinata –—odparła, czując […] – zjedzony odstęp.

* drobna dygresja: na uniwersytecie nikt nie zmusza nikogo do chodzenia na wykłady ;) Tym bardziej nie goni się nikogo za wyjście z zajęć... To nie szkoła xD *

Machinalnie omijał przechodni [...] – Kogo? Co? „Przechodniów”. Forma „przechodni” przywodzi raczej na myśl puchar (technicznie jest to poprawny zapis, jednak mówimy „machnięciem dłoni” a nie „machnieniem dłoni”, co również jest poprawne językowo)

[...] na wspominkę którego stracił dobry humor. – doceniam archaizm. KLIK.

Typowe nowobogackie otoczenie działało na niego, jak płachta na byka. – bez przecinka

Nienawidził tych ludzi, obnoszących się z ilością posiadanych pieniędzy, traktujących biedniejszych od nich, jak trędowatych. – bez przecinka przed jak (jeśli porównanie nie jest dopowiedzeniem lub wtrąceniem, przecinka nie stawiamy), KLIK, oraz pierwszy przecinek lepiej zastąpić myślnikiem lub dwukropkiem ;).

Dziewczyna uśmiechnęła się pogodnie, nie przerywając nalewania wyraźnie podpitemu już elegancikowi. – Zdanie dość dziwne. Jakby brakło określenia... można dopisać, czego to nalewała i będzie spoczko ;).

[...] mruknął Naruto z żalem patrząc na tego kolesia. – może lepiej by było napisać „faceta”? Nadal język potoczny, ale jakoś tak przyjemniej dla oka ;). Dodatkowo: brakuje przecinka przez „z żalem”.

Ogromne białe kanapy ustawione na samym środku, kontrastowały z brązowymi ścianami, oblepionymi przeróżnymi plakatami. – przecinek po „kanapy”.

[…] został zastąpiony trochę wyższym drewnianym, ze względu na powód spotkania. – przecinek przed „drewnianym”.

Różowo włosa dziewczyna – „różowowłosa”. Nie ma takiego wyrażenia... Można ewentualnie „pomalować na różowo włos”. KLIK.

— Za to ten chyba dzisiaj zaliczył. — zaśmiał się Hyuga – dużą literą po myślniku.  KLIK.

— Zdecydowanie za dużo czasu z Yari — westchnęła Sakura podchodząc do Uchihy. – znów to samo... nie mam pojęcia, co się stało, bo wcześniej dialogi pisane były dobrze.

— Tsk.  literówka.

Biało oka z rozbawieniem obserwowała Hinatę. – problem ten sam, co w „różowowłosej”. „Białooka”.


Rozdział wprowadza nas w świat bohaterów; udaje się nam poznać w stopniu wystarczającym (na tym etapie opowiadania) główną bohaterkę, oraz zawiązuje część historii (jak mniemam) głównego bohatera. Daje się odczuć stosunki rodzinne Hinaty, w szczególności są one podkreślone w ostatniej części rozdziału. Nie udało się jednak mnie zaskoczyć – pióro (choć okraszone literówkami i błędami) jest lekkie, a opowiadanie czyta się przyjemnie. Tego właśnie się spodziewałam! Nie zawiodłam się!

Rozdział II

[…] mruknęła biało oka. – problem opisywany parę linijek wyżej. „Białooka”.

— Nie tędy droga Hina. – dopisać przecinek przed „Hina”. Recenzja trwa już długo, a ja mam takie skojarzenie (to nic złośliwego, zwykły chory mózg recenzentki):


Czuła się okropnie zwracając większą uwagę na blond przystojniaka. – przecinek po „okropnie”. Poza tym czy ona zwróciła uwagę na blond na głowie tegoż jegomościa? Jeśli nie, to przystojnego blondyna.

Ona myśli, że ta cała mafia, — prawie wypluła to słowo, marszcząc przy tym gniewnie brwi, — to wspaniała rzecz. – W ogóle... Co się stało? Co to za dziwny zabieg interpunkcyjny? Nie stawiamy przecinka przed myślnikiem... KLIK.


[...] jednak granatowo włosa piękność się nie pojawiła. – w tym miejscu zakończę wyłuskiwanie z tekstu tego typu błędów. „Granatowowłosa”.

— Zresztą ten tu, — wskazał brodą na blondyna, — chyba ma jakiś problem. – jak dwa ustępy wyżej. 

I k*rwa Kita, a nie Ponytail! – to tak. Wulgaryzm w tym momencie jest wtrąceniem, zatem oddzielamy go przecinkami ;).

[…] nie oznakowany pojazd. – „nie” z przymiotnikami piszemy razem. „Nieoznakowany”.

To przyniesie mnie ryzyka. – zjedzona literka. „Mniej”.

Wszyscy czekają aż my skończymy swoją robotę i stamtąd wyjdziemy. – przecinek przed „aż”.  KLIK

Świat przedstawiony w opowiadaniu jest czarujący: świetnie działająca grupa, naturalne dialogi, a co najważniejsze: postaci ŻYJĄ! Podczas lektury ma się wrażenie, że w każdej chwili mogłyby przenieść się do realnego świata i dałyby sobie w nim radę. Styl pisania lakoniczny, acz wystarczający, by zawiązać fabułę, a tym samym zarysować charakterystyki bohaterów. Na szczególną uwagę zasługuje (według mnie) scena omawiania planu przez grupę. Naturalność, nuta dowcipu i nie jest nudno, choć w sumie ta scena mogłaby być nudna (w końcu mówią, co zrobią, bez „fajerwerków”). 
Rozdział drugi przybliża sylwetkę Naruto oraz nakreśla jego otoczenie. W tej chwili to on jest mi bliższą postacią niż Hinata, bohaterka pierwszego rozdziału, choć właściwie rozdział „o nim” okraszony był całą masą bohaterów (Kita, Yumiko, Yorumi, Dei itd.). 
Do rozdziału wkradł się dziwny zabieg stylistyczny, mianowicie przecinek przed myślnikiem. Podesłałam linka, który na pewno wyjaśni tę kwestię ;). Biegnę do trójki!

Rozdział III

Satoru był jedyną osobą, na widok której, Dzika zaczynała drżeć, jedyną osobą, którą Yumiko zabiłaby bez zastanowienia. – przecinek przed „Dzika” jest niepotrzebny, poza tym powtórzenie wyrazu „który”. Więcej: patrz komentarz ogólny.

 — A tu, — odwrócił się i zaczął grzebać w szafie stojącej za nim, by po chwili rzucić w nią kawałkiem materiału, — masz kurtkę. – to ostatnie zwrócenie uwagi na ten błąd. Można łatwo je wyszukać (ctrl+f, wpisać „, —”)

[…] biało czarnej kurtce i białym kasku. – zlepki kolorów piszemy z łącznikiem: „czarno-biały”, „niebiesko-zielony”. KLIK.

Mieszkasz z Ten Ten? - Czy to czasem nie „Tenten”?

powiadomił Nare, że zjawi się w bazie za dwadzieścia minut. – kogo? Co? „Narę”. KLIK.

Ktoś wyraźnie wiedział, jakie mamy zabezpieczani. – oj, zawirowanie. „Zabezpieczenia”. Domyślam się, że autokorekta :).

Rozdział, w którym związała się relacja pomiędzy Hinatą a Naruto. Ogólnie napisany w podobnym stylu, co poprzednie, ale... Czegoś mu brakowało. Polot zgubił się w niekończących się powtórzeniach błędów, nadużywaniem wyrazów (screeny poniżej), przez co ciężko było mi się wczuć w akcję. Rozpoczął się (jak sądzę) ciekawy wątek „kreta” w ekipie Naruto, co może mieć barwne rozwinięcie w dalszej części testu. 

Rozdział IV

[…] wymalowanym na twarzy cofnęła się o krok | — Yumi, ja... — Ruszył w jej stronę, jednak dziewczyna natychmiast się cofnęła. – brak kropki na końcu pierwszego zdania, powtórzenie „cofnęła”. Może warto zastąpić wyraz określeniem „utrzymywała dystans”?

[…] po której nacisnął delikatnie metalową rączkę i wślizgnął się po cichu do pomieszczenia. – po prostu „wśliznął się cicho” i unikniemy błędu stylistycznego ;).

— Tak, jak Deidara. – nie stawiamy przecinka przed „jak” w tym przypadku. KLIK.

* dlaczego „misiu” jest małą literą, a „Kotek” dużą? *

[…] trzech potężnych, doszlifowanych do skraju możliwości, silników. – bez przecinka przed „silników”.

— A teraz gadać, co u was słuchać […] – literówka. „Słychać”.

Kiba, jakby cudownie otrzeźwiały popatrzył na małe wgniecenie, powstałe w blacie. – brak przecinka po „otrzeźwiały”.

Hiashi zamilkł na moment po czym z głosem pełnym zadowolenia kontynuował: — Niedługo – kontynuował i kropka. Nie dwukropek. 

Rozdział wprowadził atmosferę świrzości. Postaci z opowiadania są, jak już pisałam, całkowicie ożywione, co nie jest w rozdziale zatracone. Świetnie napisana jest scena na wyścigu: tło wydarzeń doskonale wplata się w rozmowy, nie zostaje pominięte, przez co w głowie słyszy się wrzawę, ryk silników, okrzyki. Nadal pozostaje jednak kwestia stylistyki (patrz komentarz ogólny). 

f) dialogi: 5 pkt. Udało się stworzyć wiele stylów wypowiedzi, przez co zwykle nawet dopisanie tego, kto co mówi jest czystą formalnością. Muszę jednak odjąć punkciki, za zły zapis w kilku miejscach (zajrzyjcie do Szkółki, na pewno same odnajdziecie zawirowania) oraz to, że niektóre postaci (np. Yorumi i Yumiko) są do siebie w stylu mówienia zbyt podobne. Normalnie nie odjęłabym za to punktów, ale... Im wyższa jakość tekstu, tym wyższe stawia się wymagania, czyż nie? Kiedyś czytałam gdzieś, że dobrą recenzją jest recenzja surowa. Bo – moi drodzy – recenzje nie mają na celu wychwalać was, a zmotywować do dalszego udoskonalania warsztatu literackiego.

Suma punktów: 42/50. Gratuluję!

4 komentarze:

  1. Recenzja trwa już długa - tak mi się rzuciło w oczy ;)
    P.S. Ładny szablon. Zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Bardziej ułożony i przejrzysty. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, smutno, ale ciężko unika się literówek :) dzięki za znalezienie błędu! Juz poprawiam i pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Jak tak teraz czytam o tych błędach, to mam ochotę palnąć się w głowę...
    Zgadzam się co do tego, że recenzje mają nas motywować do poprawy. Cieszę się, że ktoś w końcu spojrzał na to swierzym okiem i zauważył te wszystkie niedorzeczności XD Chciałabym powiedzieć, że te pierwsze rozdziały były pisane, kiedy nie ogarniałam życia, ale rany... To na prawdę boli i pewnie wkradło się też do następnych notek :/
    Ta deska mnie po prostu zabiła. Nie rozumiem, jakim cudem spod palców wyszło mi sformułowanie do góry dnem...
    Dziękuję Ci ślicznie za tę recenzję. Mam nadzieję, że niedługo ja lub Yumi znajdziemy czas na ogarnięcie tych wszystkich rozdziałów i w następnych notkach znajdzie się mniej błędów.
    Cieszę się też z tego jak odebrałaś naszych bohaterów. Bardzo starałyśmy się stworzyć z nich prawdziwych ludzi i to cholernie miłe uczucie, kiedy widzisz, że coś ci z tego wychodzi ^^
    Jeszcze raz wielkie podziękowania za to, że przekopałaś się przez tę kupę tekstu i wielkie przeprosiny za ból z tym związany :D
    Pozdrawiam ^^

    PS.Cudo szablon ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki ból? Tego bloga (jak AYM) czyta się swietnie :D a nad szablonem kminiłam dość długo, więc cieszę się, że wyszedł :D oczekuję ogolnie na nowe rozdziały na obu blogach :D ciekawi mnie, co dalej :)
      Pozdrawiam!

      Usuń