Nowy blog (50)

Jest taka miłość, która nie umiera choć zakochani od siebie odejdą. 
Fanfiction, Naruto SasuSaku, Młodzieżowe
Siedemnastoletni Sasuke Uchiha razem ze swoimi rodzicami i bratem przenosi się z Tokyo do Osaki. Zmieniając miejsce zamieszkania musiał porzucić swoje dotychczasowe życie. Zerwał też ze swoją dziewczyną - Sakurą Haruno. Jednak obiecali sobie, że ich kontakt pozostanie. Postanowili, że będą pisać do siebie listy oraz, gdy tylko będzie to możliwe, odwiedzać siebie na wzajem. Choć już nie są razem, żyją nadzieją, że ich przyszłość będzie wspólna. Każde z nich ma wolną rękę; albo poszuka kogoś nowego, albo będzie czekać. Jest taka miłość, która nie umiera choć zakochani od siebie odejdą. Czy ich miłość właśnie taka jest?

Historia pisana poprzez listy, które ta dwójka do siebie wysyła.

Status: Trwające

Nowy blog (49)

Music is a scenography of feelings
Romans, Violetta, Jortini, Leonetta
Dziewczyna nie należała niestety do najszczuplejszych osób i wcale nie czuła się z tym dobrze. Nie raz była przez to gnębiona w szkole, czy domu. Dziś miała nadarzyć się jej szansa. Tini zapisała się do nowego liceum i miała nadzieje, że pozna tam jakąś nową, przyjazną twarz, obiecała sobie, że nie popełni tego samego błędu – nie będzie już tą szarą myszką. Postanowiła, że gdy tylko wejdzie po apelu do szkoły, przywita się z kimś. Tak po prostu. Przecież to proste, a od czegoś trzeba zacząć. Jednak czy uda jej się spełnić swoją obietnicę? Nie była tego do końca pewna, a to za sprawą tego, że do tej samej szkoły zapisała się także jej ukochana siostrzyczka, Lodovica. Mimo tych samych genów, dziewczyny kompletnie się różniły. Lodo – ulubienica rodziców, najpopularniejsza dziewczyna w poprzedniej szkole, w pewnym sensie, największa rywalka dziewczyny. Kiedy blondynka wychodziła do znajomych, czy na imprezy, Tini zostawała w domu i się uczyła lub czytała książki. Co innego miała robić, skoro nikt się nią nie interesował? Nawet ich rodzice nigdy nie interesowali się, tym co się dzieje z ich starszą córką, a ta wcale nie łudziła się, że to się kiedykolwiek zmieni. Tak, Tini była starszą siostrą, ale też tą mniej ważną. W pewnym sensie już się z tym pogodziła.

Status: Trwające

Nowy blog (48)

My Heart Is Broken
Romans, młodzieżowe, obyczajowy

Elizabeth Carter (Elizabeth Gillies) w wieku dwunastu lat straciła matkę, Suzanne Carter (Julia Roberts) w wypadku samochodowym, ktoś przeciął hamulce w samochodzie Suzanne, ale nigdy nie znaleziono mordercy. Oczywiście Elizabeth nic o tym nie wie, myśli, że to był nieszczęśliwy wypadek. Dwa lata później jej ojciec, Richard Carter (Nathan Fillion) ożenił się o dwa razy młodszą Vanessą (Ashley Ann Vickers). Liz nienawidzi swojej macochy i odwrotnie. Richard stał się zimny dla swojej córki, był manipulowany przez Vanessę, która wyszła za niego dla pieniędzy. Ciągle zabierał swoją nową żonę w różne podróże, do restauracji, zostawiając Liz samą w wielkim domu. W wieku piętnastu lat Elizabeth zapisała się do szkoły artystycznej razem ze swoją najlepszą przyjaciółką, Katherine Roberts (Ariana Grande), gdzie mogłyby szkolić swój talent do aktorstwa i śpiewania. Obie dziewczyny się różnią od siebie, Liz jest wredna, chamska i sarkastyczna, a Kath jest wesoła, miła i przyjazna. Kompletne przeciwieństwa, ale obie mają problemy rodzinne, to ich połączyło. Elizabeth ma problemy z ojcem i jego żoną, a Katherine ma starszego brata, Charliego (Mac Miller), który cierpi na zaburzenia psychiczne, dlatego musi być pod nadzorem lekarzy, dlatego rodzice Katherine więcej czasu poświęcają jej bratu z powodu jego stanu. Liz w wieku siedemnastu lat poznaje chłopaka, Andrew White (Avan Jogia), w którym się zakochuje, mimo że tego nie chce. Andrew jest chłopakiem o pięknych włosach, bardzo przyjaznym, przeciwieństwo Liz, jednak razem są jak yin i yang. Muszą być ze sobą, żeby się razem uzupełniać.

Status: Trwające

Nowy rozdział (64)

Dopóki piłka w grze
2. Przeznaczenie
Chris dziwnie się czuł, gdy wkroczył do sypialni Sparks. Niejednokrotnie co prawda odwiedzał pokoje dziewcząt, a ten Holly mógłby już chyba narysować w najdrobniejszych szczegółach z pamięci, jednak nie przypominał sobie, by kiedykolwiek odwiedzał takie miejsce w celach edukacyjnych. Zatrzymał się kilka kroków za drzwiami, zaciskając dłoń na ramiączku plecaka.

Obyczajowe, romans, kryminał

Nowy rozdział (63)

 I'm gonna stand by you

ROZDZIAŁ X
Podszedłem do wampirzycy, wierzchem dłoni gładziłem jej policzek. Miałem się tobą opiekować, a nie narażać na kolejne niebezpieczeństwo. 
- Przepraszam. - wyszeptałem unosząc wciąż nieprzytomne ciało Skye i wyszedłem zostawiając dom czarownicy daleko za sobą.
Obudziłem się z przyspieszonym oddechem, moje serce kołatało jak szalone na wspomnienie tamtego dnia.

fanfiction, romans, The Vampier Diaries/The Original 

Nowy rozdział (62)

"To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie."
*48*
"Podobno Parkes oberwała czarnomagicznym zaklęciem i ograniczona liczba osób mogła wejść do Katheriny. Z tego co mówił James, do jej sali mogą wejść jedynie uzdrowiciele z jej oddziału i dwie wyznaczone pielęgniarki, oraz najbliższe osoby, które zostały wyznaczone przez jej matkę. Jess nie pytała dokładnie, jak i gdzie to się stało, bo doskonale wiedziała, że prędzej czy później jej przyjaciele dołączą do Zakonu Feniksa. Była pewna, że wszystko jest tak ułożone, żeby jak najmniej osób wiedziało o jej stanie, bo przecież to nie był jakiś atak, o którym pisały gazety, tylko jedna z tajnych misji."

Fanfiction, Romans, Huncwoci, 

Nowy rozdział (61)

Gdy kochamy
12. enjoy the silence

– O czym tak myślisz? – spytał on nagle.
– O tym, że cię kocham.
– Nie wierzę, że tylko o tym.
Zawahałam się. Nie chciałam go martwić przywoływaniem wspomnień o jego problemach, ale czułam, że jestem mu winna szczerość.
– Jeszcze o tym, co daje ci seks ze mną – przyznałam. – Ciekawi mnie, co czułeś, kiedy rozpłakałam się po pierwszym razie, albo kiedy zraniłam cię w emocjach. Jak to wygląda z twojej strony?
[...] Jego odpowiedź była natychmiastowa i zdecydowana. Nie powiedział już nic więcej, ale tyle mi wystarczyło, by wiedzieć, że – prawdopodobnie właśnie dzięki mnie – naprawdę zaczął wychodzić na prostą. Zacisnęłam powieki, by zatrzymać zbierające się pod nimi łzy.

Obyczajowe 

Nowy rozdział (60)

There ain't nothing better in life than true love and a homegrown tomato
[NaruHina] Snow kiss
Z ledwością złapałem za suwak i rozsunąłem go z jakąś dziwną niezdarnością. Rękawiczki leżały tuż na wierzchu, więc nawet nie musiałem ich szukać. Zabrałem je, zamknąłem torebkę i pośpiesznie założyłem na swoje dłonie. Ulga była tylko chwilowa, bo i tak czułem to nieprzyjemne zimno.

Naruto, NaruHina 

Nowy rozdział (59)

I'll leave my kiss with you
Chapter nineteen.
Kamień spadł jej z serca, kiedy stamtąd wyszła. Sasuke został jeszcze w środku i kazał Sakurze na siebie zaczekać. Przeszła między rzędami biurek i podeszła do wieszaka. Odnalazła na nim swoją kurtkę i pośpiesznie ją ubrała. Nie chciała już tam przebywać, było jej duszno i słabo. Zrobiła zaledwie dwa kroki, a została zatrzymana przez delikatny kobiecy głos. Odwróciła się i doznała szoku. Spojrzała raz w lewo, raz w prawo, a później wskazała palcem na siebie.

Naruto, SasuSaku 

Wyniki Konkursu!

Konkurs zakończył się zaledwie parę dni temu, ale już mamy wyniki (nadeszły tylko 4 prace). Zwycięskie opowiadanie to opowieść, jaką przysłała Xiu z Zielonej Góry ;) Nagroda została już wysłana na wskazany adres, a tymczasem do waszego wglądu - zwycięskie opowiadanie!
Gratulacje :D


---------------

---------------


I znów trzeba wyprać żółty szalik... - wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia. Już trzeci raz w tym tygodniu jej pies ukradł i obślinił jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Ulubionych, bo otrzymałam go od Stefana, swojego chłopaka w dniu, w którym się poznaliśmy. Byłam wtedy przekonana, że nie polubię chłopaka o łobuzerskim uśmiechu oraz, że moim największym problemem są alergeny w jedzeniu. Uczulenie na masło orzechowe bywa uciążliwe. I wtedy okazało się, że może być gorzej.
Stefan wpadł do mojego życia. Dosłownie, bo przez okno. Ja siedziałam wtedy na kanapie i oglądałam po raz chyba setny „Zanim się pojawiłeś” na laptopie. Niespodziewane zdarzenie sprawiło, że komputer, leżący dotąd na moich kolanach spadł i się rozbił. Zerwałam się na równe nogi, szukając czegoś, co mogłoby się nadać na broń. Mój wzrok zatrzymał się na nagrodzie, którą zdobyłam jeszcze w gimnazjum: około trzydziestocentymetrowej wysokości, metalowej figurce, przedstawiającej całkę.
Chwyciłam broń i dopiero wtedy odważyłam się podejść do jęczącego w odłamkach szkła człowieka.
- Co tu robisz? - zapytałam, dotykając ciała końcem buta.
Chłopak zaczął się powoli podnosić. Otarł krew cieknącą z policzka.
- Też chciałbym to wiedzieć... - jęknął – Nie tu miałem wylądować... Widać przez przypadek... Nie ważne. - urwał. Chyba zaczął dochodzić do siebie. - To nie dla cywili. Którędy do wyjścia?
- Chwila! - zaoponowałam. - Kto odda mi za rozbite okno i laptopa?
Spojrzał na mnie skonsternowany. Zrobiło mi się go szkoda, gdy tak stał i ociekał krwią... On tymczasem sięgnął go kieszeni pobrudzonych błotem jeansów i wyciągnął podszewki na wierzch.
- Sorka, nie te spodnie. Hajs na odszkodowania noszę w drugich. - Wzruszył ramionami. - Odezwę się mailem.
- Przekomiczne. - Oparłam dłoń na biodrze, wskazując na rozbitego laptopa.
- No to zadzwonię. - Przewrócił oczami i ruszył do drzwi wyjściowych, które udało mu się właśnie zlokalizować.
Dreptałam za nim, ściskając nieszczęsną figurkę w dłoni. Nagle odwrócił się w moją stronę, a ja bezmyślnie walnęłam mu nagrodą w głowę. Upadł ogłuszony na ziemię.
Okazuje się, że całki są przydatne w wielu dziedzinach życia – pomyślałam, po czym przykucnęłam przy niespodziewanym gościu. Poczułam wyrzuty sumienia. Chyba nie wpadł do mojego mieszkania specjalnie... Powinnam opatrzyć mu rany, zaproponować herbatę... A nie uderzyć w łeb.
Godząc się z myślą, że zniszczę swoją kanapę, zaciągnęłam delikwenta i położyłam w bezpiecznej pozycji. Następnie przyniosłam apteczkę, by spróbować choćby wstępnie odkazić liczne rozcięcia.

*

Uporałam się z większością ran. Nie były głębokie i wystarczyło przemyć je wacikiem ze spirytusem. Miałam nadzieję, że chłopak odzyska przytomność... Głupio by było go tak zabić.
Przyniosłam z kuchni nieco owoców i postawiłam na ławie koło kanapy. Może być głodny. Zaparzyłam też rumianek.
W końcu otworzył oczy.
- Czy to jagody? - zainteresował się stojącym koło niego talerzem. - Jak ja lubię jagódki! - wziął kilka owoców o dłoni i na leżąco je zajadał.
Zdusiłam w sobie chęć pouczenia go, że plamy z jagód ciężko sprać z kanapy.
- Przepraszam, że cię ogłuszyłam.
- Spoko – przełknął. - Sorka za okno. Oddam ci za nie, jak tylko ustalę, gdzie właściwie jestem i jak wrócić do domu.
Brzmiał znacznie przyjaźniej.
- A... Może byś mi powiedział, dlaczego wpadłeś przez okno? - zasugerowałam.
- Powiedziałbym, ale musiałbym cię potem zabić. - Jego spojrzenie mówiło, że nie żartuje.
- Mógłbyś mi po prostu zaufać. - zasugerowałam. - Nie planuję niczego nikomu mówić, wychodzę z domu tylko do pracy.
- Zaufać, zaufać... - podniósł się do pozycji siedzącej z cichym jęknięciem – Zaufanie to takie coś, czego nie da się kupić na targu.
- Nie chcę niczego kupować!
- Ale próbujesz mnie przekupić – podniósł jagodę i wsunął między wargi. - To też rodzaj handlu, tylko bez-walutowego.
- To zwykła gościnność. - mruknęłam. - A już miałam nadzieję, że w moim życiu stanie się coś ciekawego – westchnęłam, po czym ruszyłam do kuchni po cukier, którego zapomniałam przynieść do rumianku.
Kiedy wróciłam mój gość wyglądał już całkiem dobrze. Z prerażeniem stwierdziłam, że jego rany się zagoiły. Aż tak długo mnie nie było?
- Przemyślałem sobie to wszystko – powiedział, ważąc słowa. - Jeśli jesteś w stanie zniknąć ze swojego życia, możesz pójść ze mną.
- Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Bo lubię rumianek i jagody. Czyli pewnie polubię ciebie.

*

Niedługo później przemierzałam wraz z nieznajomym znajome ulice mojego miasta, kierując się do Metra. Zatrzymaliśmy się przy torach, a wtedy on zdjął z siebie żółty szalik, cały umorusany w krwi. Zawiązał mi go na szyi, tłumacząc:
- Tam, gdzie idziemy jest zimno. Na razie będzie ci to przeszkadzało, ale przyzwyczaisz się... - spojrzał na mnie. - I jeszcze jedno. To jest mój świat i za niego nie ręczę.
Kiwnęłam głową, a on zeskoczył na tory, ciągnąc mnie za sobą. Następnym co widziałam był reflektor nadjeżdżającego pociągu, zamknęłam oczy... A gdy je otwarłam stałam w śnieżnej krainie.
- Będzie dobrze – pocieszył mnie. - Czeka cię długa droga, nim zostaniesz jednym z nas.
- Jednym z was? Czyli kim? - podniosłam głowę, wpatrując się w niego.
- Strażników – zaśmiał się – Pilnujemy, żeby w wymiarach nie było nieoproszonych gości z innych wymiarów. Ten akurat jest nasz, a ty możesz stać się jego mieszkanką.

*


Dziś minęły trzy lata odkąd wraz ze Stefanem przemieszam odległe wymiary, wykurzając niepożądanych gości do domu. Zapałałam jeszcze większą miłością do rumianku, jagód i przygód, mając w końcu cel w życiu. Żółty szalik stał się nieodłącznym elementem mojej garderoby, a ja stałam się jednym z najgorszych Strażników w historii.

Ocena bloga (9) Tu eres lo que necesito

Moi drodzy: po dłuższej przerwie na blogu pojawia się opóźniona, ale jak najbardziej subiektywna ocena bloga nastoletniej, początkującej pisarki. W związku z tym, że poniższy tekst może wydawać się ostry (obiecywałam być szczera, zawsze szczera i tylko szczera), pocieszę autorkę, że gdy startowałam z pisaniem w wieku bodajże jedenastu lat też porwałam się na publikację i kiedy ostatnio zajrzałam na mojego cudownego ówcześnie bloga i go przeczytałam... Cóż. Byłam zawstydzona. Ale dość opóźniania: zapraszam do czytania oceny!


Pierwsze wrażenie: 4/6 pkt.
a) grafika: Przyjemny dla oka szablon cechuje czytelność. 3pkt
b) dobór czcionek – tu jest już gorzej. Rozszalałe kolory czcionek w rozdziałach, nawet kroje się rozjeżdżają. Brak justowania w tekście jest nieestetyczny. 1pkt

Obsługa bloga: 3/4 pkt – jeśli idzie o dodatki to na uwagę zasługuje zakładka z pytaniami do postaci oraz z ich opisem (niestety lakonicznym). Zakładka „Spis treści” nie jest aktualizowana, przez do odszukiwanie rozdziałów możliwe jest w archiwum (niedogodność w wyszukiwaniu postów) 3pkt.

Treść: 19/40 pkt
a) błędy ortograficzne: znalazłam tylko jeden, niestety tu zaliczam również styl, zatem 3pkt.
b) błędy interpunkcyjne: liczne, w szczególności odejmuję za „..” 1pkt.
c) spójność tekstu : tekst jest bardzo chaotyczny. Momentami można pogubić się w tym, co kto mówi, wypowiedzi bywają nielogiczne, błędy merytoryczne... 2pkt.
d) narracja: uboga, skupiona głównie na czynnościach, niedostatecznie opisująca świat przedstawiony oraz bohaterów. 2pkt.
e) lekkość pióra: tutaj nie chcę zbyt się rozpisywać, gdyż widać, że osoba pisząca opowiadanie nie jest jeszcze dojrzałym pisarzem. Sądząc po przeanalizowanym przeze mnie tekście – jest nawet młodsza od swoich bohaterów (wywnioskowałam to przed przeczytaniem zakładki „informacje”, przez co nie rozumie relacji zachodzących pomiędzy osobami starszymi, zasad działania świata „nastoletnich dorosłych” oraz ich psychiki. Praca, praca i jeszcze raz praca, a styl i wiedza o świecie się wyrobią ;) Polecam też poczytać oficjalnie wydawaną literaturę w celu podpatrzenia techniki pisarskiej, by choćby nauczyć się tworzyć narrację. I uwaga na czas w jakim piszemy! Nie może być to naprzemiennie teraźniejszy z przeszłym... 8pkt.
f) dialogi: rozwiązanie dialogowe jest chaotyczne, o czym wspominam w poniższym uzasadnieniu oceny. Rozmowom brakuje płynności, lekkości, naturalności, bohaterowie sami nie widzą kim są... 3pkt.

Komentarz szczegółowy (Prolog – Rozdział 5)

Prolog

Prolog to wstęp do opowieści, którą pragniemy zaprezentować światu. Zwykle stosuje się tu zabieg z cyklu „co zdarzyło się bezpośrednio przed treścią” albo jakąś groźbę (to stosuje się najczęściej w horrorach, fantastyce, kryminałach i ma charakter zapowiedzi czegoś, co później będzie wyjaśnione) lub jest czymś, co miało miejsce po treści (np. rozpoczęcie, w którym opisujemy, że ktoś jest szczęśliwy/smutny/martwy/uszczęśliwiony, ponieważ coś się stało, a w pierwszym rozdziale rozpoczynamy historię o tym, jak do tego doszło). Zaprezentowany w tutejszym prologu tekst jest raczej notką informacyjną/zapowiedzią.

Rozdział 1

Popracuj nad dialogami, bo nie są one prowadzone w odpowiedni sposób (więcej o dialogach: klik). Narracja w postaci krótkich zdań jest dopuszczalna, choć momentami mam wrażenie, jakby Leon był androidem ;) Najważniejszą z uwag jest jednak kontrola czasu prowadzenia narracji – czas teraźniejszy lub przeszły, należy się zdecydować. 

Rozdział 2

Powtarzają się tu błędy wspomniane w rozdziale pierwszym, zatem nie będę do nich wracać. Ogólnie zastanowiłabym się nad prędkością akcji, która się rozgrywa: ludzie zastanawiająco szybko budują między sobą relację i wyciągają wnioski. Leon widzi Fran drugi raz w życiu na oczy, a już zaznaje niemal zawodu miłosnego, gdyż dziewczyna ma chłopaka. W tym samym czasie przechodzi w stan zakochania w Violi (przy czym dodam, że Leon musi być niezwykle jurny xD), wywołanego jedynie jej wyglądem. Przez wartkość akcji ciężko mi się wczuć w opowiadanie, brakuje opisów odczuć, emocji, mimiki twarzy... Wspominałam już o tym w recenzji jednego bloga (klik). Co do charakteru Leona: mam wrażenie, że osoba z prologu i ta z rozdziałów to dwójka całkowicie odmiennych od siebie młodych mężczyzn. Miał być nieśmiały, a całuje w policzek obcą dziewczynę; kontakty z płcią przeciwną są mu obce, ale... ocenia dziewczyny jako puste lale na podstawie krótkiego dialogu. I jeszcze jedna, ważna kwestia: skoro Leoś nigdy nie pił alkoholu w jaki sposób pochłonął aż tyle kieliszków? Sama spożywam napoje wyskokowe od kilku lat, w sumie od osiemnastki i choć nie robię tego codziennie, do abstynentek nie należę. I szczerze powiedziawszy, kiedy wypiję dwa-trzy kieliszki już czuję efekty, a co więcej: gdy wypiję więcej w tak szybkim czasie, żołądek się buntuje. Osobie niepijącej wypicie kilku kieliszków wódki (zwykle ma ona ok 40% czystego alkoholu) mocno zawróci w głowie i zaburzy percepcję. Poza tym na pierwszy raz tak bez zapitki? XD

Rozdział 3

Mam wrażenie, że coś mi umknęło. Dlaczego wszystko nagle tak pogalopowało? Od wrogości do łaskotania się na łóżku w ciągu doby... Ogólnie, już nie czepiając się szczegółów, rozdział wygląda bardzo niestarannie. „Przeklejony” dwukrotnie fragment, liczne błędy narracyjne... Przydało by się dokonać korekty.

Rozdział 4

Miło by było, gdyby narracja zapewniała nam choć trochę uczuć i spostrzeżeń Leona na temat świata i sytuacji, w których się znajduje. Motyw z przekreśleniem jest bardzo przyjemny, wprowadza coś świeżego do tekstu, jednak to nie wszystko.


Rozdział 5
Akcja znów przegalopowała przez wydarzenia i szczerze powiedziawszy nie wiem, co myśleć o niefrasobliwości i lekkości w zmianie relacji między bohaterami. W jakim celu przyjechali rodzice V.? Gdzie mieli jeść? Przecież nie było krzeseł i stołu w pokoju, a odległość między łóżkami wynosiła metr... Dlaczego Leon zaatakował swojego najlepszego przyjaciela, gdy ten udzielał pierwszej pomocy? Czy to nie obsesja? I jak można się przewrócić podczas upuszczania patelni? I okazuje się, że L. jednak jest amatorem alkoholi ;) Pisząc opowiadanie trzeba trzymać się wyznaczonych przez siebie realiów, postępować logicznie i konsekwentnie... Nadać postaciom ludzkie cechy (gdy ktoś Cię obrazi to wybaczasz w ułamku sekundy, czy raczej w sercu tkwi zadra?). 

Wykaz głównych błędów (KLIK-PDF)

Suma punktów: 26/50. Gratulacje!

Nowy rozdział (58)

There ain't nothing better in life than true love and a homegrown tomato
[ShikaTema] How troublesome
Skupił swój wzrok na jej zaróżowionych policzkach i dolnej wardze, którą co chwila zagryzała. Był tak pochłonięty, tak zafascynowany tymi drobnymi gestami, aż miał problem ze zrozumieniem tego fenomenu. Już nie raz ogarniały go podobne uczucia, ale tym razem było w tym coś dziwnego. Coś, co skłoniło go do zrobienia czegoś, na co zapewne jeszcze jakieś kilka miesięcy temu nawet by się nie odważył.

Naruto, ShikaTema 

Nowy blog (48)

Projekt Griffin
Fantastyka, autorskie, kryminał

- Wspaniale. To moja ulubiona historia - odpowiada smok. - A zaczyna się i kończy wraz z grupą dość specyficznych osób. To dzięki nim w Antizji panuje dziś pokój. To przez nich pozostałem tu ostatnim smokiem. Byli zdrajcami, bohaterami, tchórzami, obrońcami słabych, złodziejami, mordercami i zbawicielami, ale jednak na koniec byli też przyjaciółmi. Jesteś pewny, że chcesz poznać ich historię?

Status: Trwające

Nowy rozdział (57)

"To jest prawdziwa przyjaźń - osłaniać innych nawet kosztem siebie"
*47*
"Spojrzała z niechęcią na Petera Pettigrewa, który rozmawiał z Huncwotami... Sam jest Huncwotem, zapomniałaś? Miała ochotę zdzielić wszystkich, którzy decydowali o tym, kto jest, a kogo nie ma w Zakonie. Glizdogon był śliski i nie mogła uwierzyć, ze Syriusz, James i Remus z nim rozmawiają, po tym jak, ich przyjaciel unikał ich przez ostatni rok. Alastor non stop grzmiał o tym, że jest mało ludzi, a ona już trzy razy dawała im cholerną kartkę z nazwiskiem Jess.
A jej nadal nie było."

Fanfiction, Romans, Huncwoci,