2018/11/04

Blondynki, Kowalscy i zielonoocy - Szkółka KS

Witam! W tym odcinku Szkółki zajmiemy się kolejnym, często pojawiającym się w amatorskich opowiadaniach błędem, mianowicie nieuzasadnionym słowotwórstwem. Skupimy się głównie na opisach postaci oraz zastępowaniu ich imion w tekście, począwszy od mniejszych błędów, a skończywszy na „rasowych bykach”.

Jednym z największych problemów, rodzących się podczas pisania narracji, jest określanie osób. Wiadomo: nie możemy ciągle powtarzać Ania i Jacek, pisanie po nazwisku sprawdza się raz na jakiś czas, gdyż potem tekst zaczyna wyglądać jak suchy raport policyjny. Do czego nawiązuję? Zobaczcie przykład.
Ania podeszła do Jacka. Kowalski uśmiechnął się do Nowakowskiej, a następnie podał jej różowego cukierka. Dziewczyna zjadła go, a papierek wyrzuciła wprost pod swoje nogi. Kowalski zdenerwował się, bo Nowakowska nie dbała o środowisko, które on tak kochał. 
Zastępowanie imion nazwiskami jest poprawne, jednak należy uważać na częstotliwość powtórzeń. 
Posiłkujemy się zatem wyrazami „dziewczyna”, „chłopak”, „mężczyzna”, „kobieta”... Istnieje wiele tego typu zamienników, które choć technicznie są poprawne, nie zawsze nadają się do zastosowania. Przecież nie każda „dziewczyna” jest „kobietą”, a pisanie o czterdziestoletnim mężczyźnie per „chłopak” jest dość zabawne. Wtedy pojawia nam się kolejna alternatywa: wspomnijmy o cechach charakterystycznych! 
Proszę państwa, doszliśmy do sedna dzisiejszego odcinka. Notorycznie spotykam się podczas recenzji z określeniami „blondwłosa”, niekiedy nawet „blond włosa” (zapewne powoduje to podkreślanie pierwszego wariantu w edytorach tekstowych i bloggerze), a takie „coś” nie istnieje!!!
Zapamiętajcie sobie: dziewczę o włosach w kolorze blond to „BLONDYNKA”, a co za tym idzie, nie kombinujemy z neologizmami. Gdy nasza bohaterka ma włosy brązowe, nazywamy ją „szatynką”, a gdy czarne – „brunetką”, i nikomu nie wpada do głowy, by napisać „brunetkowłosa”. To dlaczego „blondwłosa”? Sprawa wygląda zupełnie inaczej, kiedy mamy do czynienia z rzadszymi kolorami włosów, przykładowo różowym (spotykanymi m. in. w „Naturo”). Nie istnieje wyraz, określający taką osobę, więc wtedy używamy określenia „różowowłosa”, ignorując przy tym wszelkiego rodzaju podkreślenia. Gdy sytuacja wymaga stworzenia neologizmu, jest on jak najbardziej wskazany. Możemy również użyć „brązowowłosej”, „ciemnowłosej”, „jasnowłosej”, „złotowłosej”, gdyż połączenie końcówki „...włosa” z dowolnym kolorem jest poprawne. Zwróćcie uwagę, iż nie są to wyrazy podkreślane przez program Word ze słownikiem w naszym rodzimym języku. 
Idąc tym tropem, w ten sam sposób tworzymy określenia postaci ze względu na ich kolor oczu: „zielonooka”, „ciemnooka”, „różowooka”. Przy niestandardowych kolorach oczu (np. różowy, fioletowy, karmazynowy) wyrazy te będą podkreślane na czerwono, jednak NIGDY nie należy zapisywać ich rozdzielnie. 

To tyle ode mnie na dziś! Zapraszam do zapoznania się ze wcześniejszymi odcinkami Szkółki oraz zajrzenia do pozostałych zakładek. Pozdrawiam!

11 komentarzy:

  1. Tak bardzo ja XD
    Zapamiętam xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Określanie postaci po kolorze włosów czy oczów to sytuacja gorsza niż neologizmy i nazwiska razem wzięte. Da się przymknąć oko, gdy to naprawdę cechy charakterystyczne – jak wspomniane cuda z anime – ale to dalej brzmi słabo i świadczy o naprawdę słabym warsztacie. No nie, tego po prostu się nie robi. Widząc kolejny tekst pełen niebieskookich i czarnowłosych, opowiadanie natychmiast ląduje w kategorii „nie tykać”. Tak więc zastanawiam się, co ten tekst robi w dziale poradników, skoro to prosty przepis na szybki strzał w kolano i zniechęcenie czytelników. o_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Popieram to z całego serca. Lepiej jest użyć nazwiska albo nawet powtórzyć dwa razy pod rząd imię postaci - też niezbyt dobre rozwiązanie, ale nie tak bijące po oczach. Kolorowowłose i kolorowookie określenia brzmią bardzo źle. Szybko pokazują niewyrobiony warsztat - ja ich używałam jak dopiero zaczynałam przygodę z pisaniem i nie wiedziałam zupełnie na czym to polega.
      Także ze swojej strony radziłabym oduczać autorów używania wszystkich "jasnowłosych", czy "zielonookich".

      Usuń
    2. Tak, definitywnie się zgodzę! Chociaż chyba można opisać kogoś właśnie tym sposobem, gdy jeszcze nieznane jest jego imię, przydomek czy cokolwiek, przynajmniej ja tak to widzę.

      Usuń
    3. Oczywiście, że można. Przy pierwszym spotkaniu, kiedy dopiero wprowadzamy postać, zwrócenie uwagi na cechy jej wyglądu, to dość naturalna sprawa. Dlatego takie określenia nie są niczym złym, jeśli pojawiają się sporadycznie.
      Aczkolwiek skoro mowa o opisach wyglądu, o wiele naturalniejsze i łatwiejsze do zapamiętania będzie porzucenie cytatów jak z charakterystyki na polski na rzecz wplecionych mimochodem uwag. Przynajmniej ja zawsze miałam wrażenie, że jeśli postać chociażby raz na jakiś czas przeczesała palcami „długie jasne włosy”, to łatwiej mi zapamiętać jej wygląd, niż mając przed oczami akapit z wyglądem, wzrostem (Koniecznie w centymetrach! Też chcę mieć miarkę w oczach! :D) i masą innych informacji. :3

      Usuń
    4. Uff, to dobrze myślałam! :D
      ...tu się zgodzę i to tak jeszcze dobitniej, z przytupem, można rzec. Taka ściana tekstu o tym, jak ktoś wygląda, jest... uch, niekiedy nużąca. A jeśli napisze się informacje stopniowo, może nawet nie od razu (sama takie coś uwielbiam, chociaż czasami bywa upierdliwe, na przykład w lekturach XD), wydaje się o wiele lepszym rozwiązaniem... i nim jest. :>

      Usuń
    5. Tak po prawdzie tu już wchodzimy w tematy, które nie mają konkretnych zasad. Trudno powiedzieć czy coś można, czy nie. Raczej: to zależy. Najważniejsze żeby brzmiało i spełniało swoją rolę, chociaż bądźmy szczerzy – przy nawale niebieskookich, jasnowłosych i brunetek czytelnik po chwili nie wie, co się dzieje. Zwłaszcza jeśli, powiedzmy, ktoś opisuje spotkanie grupki osób o pospolitym wyglądzie. Jeśli ktoś wyskoczy z „zielonowłosą” chociażby, to oczywiście, że od razu jest takie „Aaa, chodzi o X!”, bo to na tyle charakterystyczna cecha, że czytelnik raczej od razu ją zapamięta. Ale rozważać o która blondynkę czy brunetkę chodziło? Naaah. xD
      Aż sobie pozwolę przywołać grafikę, która pojawiła się przy jednym z wpisów na Konstruktywnej Krytyce Blogów, właśnie przy tym temacie: KLIK. Dokładnie tam bym to określiła. :D

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj! Jak dobrze, że powstał taki post. Dziękuję za uświadomienie błędu, który notorycznie popełniałam.
      Pozdrawiam,
      shoshano

      Usuń
    2. U mnie to samo. Jak zaczynałam to było: "Wysoka, blond włosa dziewczyna", bo jak pisałam inaczej, to mi na czerwono podkreślało xD Dość, że osobno, to jeszcze zniszczyłam blondynkę. Jak tak sobie teraz myślę, to nawet wygodniej byłoby mi "Wysoka blondynka", ale to chyba działa tak, że gdy zaczynamy, to chcemy się popisać, a wychodzi niezbyt xD
      .
      .
      .
      Mam u ciebie zaległości. Nadrobię!

      Usuń
  4. O kurczę, ależ cudna reakcja :) co do powtarzania "niebieskookich" mam to samo zdanie, choć jest to kwestia typowo subiektywna. Technicznie nie jest źle napisać "brunetka", ale... To cecha mało charakterystyczna. Do napisania artykułu sprowokowała mnie kolejna recenzja bloga z "blond włosą", na co mam po prostu alergię :(

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń