2018/05/25

Ocena bloga (17) Danger is a beautiful thing when it is purposefully sought out.

Witam w to przecudnej urody piątkowy wieczór! Mam na dziś przygotowaną recenzję bloga w klimatach Naruto, podczas której poznałam niezwykle dynamiczną opowieść o Sakurze w klimacie dobrej sensacji. Ale co tam dużo się rozpisywać, przecież cała recenzja już czeka! Zapraszam do zapoznania się z nią!



Pierwsze wrażenie: 6 pkt.
a) grafika: szablon jest cudowny! 3 pkt.
b) dobór czcionek: mi odpowiadają. 3 pkt.

Obsługa bloga: bez zastrzeżeń: wygodne, logiczne, jak powinny być. 4 pkt.

Treść: 30 pkt.
a) błędy ortograficzne: kilka razy pojawiły się błędy z zastosowaniem niewłaściwego odmieniania słów, doboru wyrazu czy ogólnie konstrukcja zdania się posypała. 3 pkt.
b) błędy interpunkcyjne: są, ale można powiedzieć, że mieścisz się w kategorii środka. Dlatego tylko jeden punkt odjęty ;) 2 pkt.
c) spójność tekstu: wartka akcja, wszystko jest logiczne, nie pojawiają się rzeczy „z kosmosu”. Jak dla mnie tu nic się nie popsuło. 5 pkt.
d) narracja: tu jest dobrze, za wyjątkiem kilku zgrzytów, opisanych szerzej w wykazie błędów. 4 pkt.
e) lekkość pióra: potrafisz porwać czytelnika, naprawdę. W tej kategorii przyznaję aż 11 pkt.
f) dialogi: dialogi... Tu mamy problem. Rozpoczynane są od dywizów, narracja po nich nie jest poprawnie zapisywana... Zajrzyj do naszej Szkółki, myślę, że kwestia zostanie tam wyjaśniona (przeczytałam od jednej naszej czytelniczki, że dzięki poradnikowi nauczyła się je zapisywać poprawnie). 5 pkt.

Komentarz i wykaz błędów

O prologu mam niewiele do powiedzenia, choć taka w sumie rola prologów: „przedsmaczek” ;).
Rozdział pierwszy jest dość enigmatyczny. Dowiadujemy się w nim sporo o głównej bohaterce oraz o tym, co robiła w pewną środę w nocy. Przynajmniej z jej perspektywy. Co do fabuły nie można mieć najmniejszych zastrzeżeń, gdyż nie ma tu niespójności. Podoba mi się motyw tajemnicy: czy zabójstwa dokonała Sakura (jak twierdzi nagranie) czy też nie (według jej wspomnień)? Z przyjemnością udaję się do rozdziału drugiego! A teraz troszkę mniej przyjemnie. Niestety – pojawiło się sporo błędów. W większości to powielenia, więc omówię każdy „typ” jednokrotnie.
Dalsze rozdziały natomiast... Powiem coś miłego! Recenzja obejmuje zakres: prolog – rozdział czwarty i byłaby niesprawiedliwą i złą osobą, gdybym nie napisała, że z rozdziału na rozdział poziom opowiadania wzrasta. W ostatnim ocenianym rozdziale właściwie niewiele rzeczy przydałoby się poprawić. Jestem zachwycona rozwojem akcji, dynamiką opowieści i tym, że nie ma tu powciskanych zbędnych opisów nieistotnych rzeczy, a te, które są zawarte, w wystarczający, obrazowy, przyjemny dla czytelnika sposób kreują realia i postaci. To sztuka, jakiej niewiele osób udaje się podołać. Z takich rzeczy należy być dumnym! 
Konstruowany świat nie jest rzucany w czytelnika na siłę, a subtelnie wkrada się w głowę, by tam już pozostać. Choć opisy są oszczędne w słowa, potrafią nadać klimat opowieści: Sakura zabrała mnie do celi, do hangaru, do wanny i ja tam wszędzie „byłam” razem z nią.
Kolejnym, godnym pochwały aspektem bloga jest dla mnie postać Hidana, z kogoś całkowicie negatywnego (w moim odczuciu) w chłopaka, w jakim można by się zakochać (tu mam na myśli scenę posiłku z rozdziału trzeciego; uwielbiam ją, choć może to troszkę dziwne). Sama Sakura, główna bohaterka jest wykreowana w niebanalny sposób, pozwalający na przejmowanie jej emocji podczas przeżywania akcji powieści. Sam fakt, że czuje się niekomfortowo brudna, jak wielką ulgę przynosi jej prysznic, że zauważa szorstkość mydła (rozdział trzeci, scena kąpieli) to rzecz godna uwagi dla innych twórców. To takie detale pozwalają urealnić opowieść, pomóc się wczuć czytelnikowi, a są tak często zapominane... Ludzie piszą o pękającym sercu, płytkim oddechu, a nikt nie zada sobie trudu w uwzględnienie odczuć, jak na przykład niewygodny but. Stworzyłaś realistyczną bohaterkę, taką z krwi i kości. Brawo! 
Znów nawiążę do rozdziału trzeciego, wiem, robię się pewnie z nim już nudna, ale dobrym zabiegiem było wstawienie na zakończenie innej perspektywy oraz wstawka z poczynań rodziców głównej bohaterki. Nadało to opowieści wielowymiarowość. Bardzo pozytywnym zaskoczeniem było dla mnie to, że narratorka pierwszoosobowa nie ma ani jednego momentu, w którym wie zbyt dużo (określam to jako czytanie w myślach xD). Po prostu nie można się doczepić w tej kwestii.
Teraz znów mniej miło. Pojawia się wiele błędów, głównie tego samego rozdziału. Jak wspominałam wcześniej, nie będę zarzucała wykazem błędów z cyklu „PACZAJ TU PRZECINKA NIE DAŁAŚ!!!”, ale skupię się na faktycznie problematycznych dla pisarza aspektach oraz błędach gramatycznych i w konstrukcjach zdania. O tym już w poniższym wykazie znalezionych błędów. Ogólny komentarz jest taki: popracuj nad wstawianiem przecinków, na KS powinien niebawem pojawić się artykuł na ten temat, co może nieco ułatwi sprawę. 
Drugą kwestią, typowo kosmetyczną, jest justowanie tekstu. Masz śliczny szablon, są akapity, a tekst jest wyrównany do lewej. Nieładnie, a to tylko jedno kliknięcie lub dopisanie tego do kodu szablonu (.post-body{text-align: justify}, choć pewnie o tym wiesz ;D). 
A teraz wykaz błędów:

Prolog

„(...) w której przyszło mi gościć. Kajdanki, które miałam założone, irytująco uwierały mnie w nadgarstki.” – powtórzenie  „który”. Proponowałabym przeredagować drugie zdanie: „Kajdanki, założone na na moje nadgarstki, irytująco mnie uwierały.”

„Wściekłość, która była następna szła w parze z niedowierzaniem, z absurdalności wydarzeń.” – chyba zjedzona literka, tak sądzę. Dodatkowo przed „szła” przecinek by się przydał ;).


Rozdział 1

„- Ej, patrz co robisz kretynie skończony! - Bardzo krzykliwych towarzyszy.” – tu coś się pomotało.

„Na środku było półtora metrowe przejście.” – „półtorametrowe” to jeden wyraz, podrzucam link ;).

„Czarnowłosy mężczyzna stał pod ścianą i z założonymi rękoma, obserwował uważnie całe pomieszczenie. Od czasu do czasu zatrzymując wzrok na mnie.” – przecinki, przecinki, kochane przecinki! Poprawnie powinno być „Czarnowłosy mężczyzna stał pod ścianą i, z założonymi rękoma, obserwował uważnie całe pomieszczenie, od czasu do czasu zatrzymując wzrok na mnie”. Część zdania zaraz po „i” jest wtrąceniem ;).

„Widziałam jednak tylko obojętny wyraz twarzy i takie same oczy.” – trzeba pomyśleć nad tym zdaniem, bo coś w nim nie gra. Moja sugestia (luźna) „Widziałam jednak tylko obojętną twarz i takie same oczy”, aby wyraz „wyraz” nie precyzował „obojętnego”.

„Oczka miał bardzo malutkie i czarne, a kolor skóry bardzo nienaturalnie wyszarzały.” – powtórzenie „bardzo”. Można po prostu usunąć ten wyraz z pierwszej lub drugiej części zdania i będzie działać.

„Tłumaczyłam to sobie, zasługą jarzeniówek, które rozciągały się po całym pomieszczeniu.” – bez przecinka przed „zasługą”; jarzeniówki, rozciągające się po całym pomieszczeniu... Hm. Coś mi tu nie gra. Może po prostu je rozwieśmy? ;).

„Taki odcień skóry na pewno pochłaniał w siebie coś, co sprawiało, że miałam takie wrażenie.” – nie do końca jest jasne, co miałaś na myśli, ale obstawiam, że chodziło o barwę światła? 

„Odwróciłam jedynie głowę, patrząc naprzeciwko. Głowę do krat przyciskał długowłosy blondyn (...)” – powtórzenie „głowę”. Może za pierwszym razem napisać „twarz”?

„- A Ty czego różowa stękasz? Coś Ci się nie podoba?” – mamy pierwszy z powielanych błędów. W narracji, wypowiedziach bohaterów i myślach postaci nie zapisujemy wyrazów jak „ci”, „tobie” dużą literą. To forma grzecznościowa, stosowana w listach, poezji (niekiedy) oraz odniesieniach do Boga (wtedy piszemy „On”), a wyjątkowo – w przypadku stosowania tego w odniesieniu do wyjątkowej osoby (ofiara określa oprawcę i to, co robi jako np. „dotknięcie Jego dłoni”, ktoś zakochany o kimś, kogo imienia nie zna „tęsknię za Nim”. Ogólnie się tego jednak nie stosuje, gdyż to niepoprawne. ;).

„- Stękam kiedy chcę. Nie interesuj się. - Odpowiedziałam jedynie odwracając głowę.”  – błąd powielany: zły zapis dialogów. Sądzę, że nasz artykuł wszystko wyjaśni ;). (klik)

„Powiedziała to wysoka postać, która stała niewzruszenie, a ręce miała luzem opuszczone przed sobą.” – „luźno opuszczone” wystarczy. I z naciskiem na „luźno”; „luzem” odnosi się raczej do rzeczy typu spuszczenie psa ze smyczy.

„Nie odwróciłam się tego dnia, już ani razu za siebie.” – bez przecinka.

* mała dygresja. W połowie pierwszego rozdziału było już trzykrotnie użyte wyrażenie „jawnie”. Rzuciło mi się w oczy *

„(...) bo jego osoba stała się jeszcze bardziej weselsza.” – po co tak kombinować? „bo stał się jeszcze
weselszy”. Ogólnie „jego osoba” to takie powiewające „Grą o tron” z postacią Nieskalanego Szarego Robaka, mówiącego o sobie „Ta osoba”. Przepraszam, musiałam wstawić gifa... Dodatkowo „bardziej weselsza” to jakie „masło maślane, „bardziej wesoła” lub „weselsza”. Moja propozycja na ten fragment zdania: „(…) stał się jeszcze weselszy.”.

„Westchnęłam nie kryjąc obawy, która mnie opanowała, ale szybko się zreflektowałam.” – za dużo na jedno zdanie... Moja propozycja: „Westchnęłam, nie kryjąc obawy. Szybko się jednak zreflektowałam.”.

„Przynajmniej tak chciałam myśleć.. nie mogłam dopuścić do siebie świadomości, że to strach zamknął mi usta.” – nie istnieje znak interpunkcyjny „..”. Wielokropek ma trzy kropeczki. Błąd powielany.

„Największą moją uwagę pochłaniały te akcji, kryminały, bądź horrory.” – błąd konstrukcyjny. „Najwięcej mojej uwagi”. „Największą uwagę” to można mieć w dzienniku ;).

„Może leżą gdzieś porzucone, albo bezlitośnie spalone bez żadnych skrupułów.” – proponuję przed ostatnią częścią zdania zastosować wielokropek („(...) bez żadnych skrupułów”), a do tego przed „albo” nie stawiamy przecinka. (klik)

„Komputer i wszystkie moje, kochane książki zostały zarekwirowane.” – bez przecinka.

„Ktoś by powiedział: to odejdź, jesteś dorosła. Możesz już samemu pójść na swoje i odciąć się.” – „możesz już pójść na swoje”. Sakura nie jest mężczyzną ;).

„Nie mogę jednakże powiedzieć, że było do końca aż tak okropnie.” – to zdanie jest poprawne, ale odcina się z treści. Przekombinowane... Może „Nie mogę jednak powiedzieć, że było aż tak okropnie”.

„Musiał ktoś od zawieść.” – ? Chyba coś zniknęło ze zdania.

„Ponadto zarzuca się jej kradzież samochodów, ich handel na czarnym rynku, udział w nielegalnych wyścigach oraz podejrzewa się o przynależność do mafii.” – „handel nimi” lub „ich sprzedaż”.

Rozdział 2

„Osobami, które wdarły się na komisariat byli dwaj mężczyźni. Choć słowo wdarli mogło być trochę dezorientujące, gdyż jednego z nich kojarzyłam jako policjanta, który nas pilnował od początku naszego uwięzienia.” – skoro określasz mężczyzn jako „osoby”, to dalej konsekwentnie: „wdarły”, „gdyż jedną z nich kojarzyłam”.

„Nie wiedziałam, czy mam się cieszyć z tego powodu, bądź zacząć płakać i błagać ich, aby także mnie uwolnili.” – skoro zaczynamy opisywać dylemat bohaterki od „czy” to później nie stosujemy „bądź” ale również „czy”. Poza tym przed pierwszym „czy” bez przecinka.

„Podniosłam rękę do ust, a ja zaczęłam się cała trząść.” – „a ja” zastąpić „i” lub „a potem”. Przecież podniosła rękę i się trzęsła ta sama osoba, więc nie ma potrzeby rozróżniania... Wyszło, jakby Sakura była dwoma osobami w jednej osobie.

„Wydostając się z budynku policji w moich myślach panował istny chaos. Potem był strach, gdy zostałam wepchnięta przez jednego z mężczyzn do ogromnej, ciemnej ciężarówki, która była podstawiona pod budynek.” – „Gdy wydostawałam się z budynku”. W tej konwencji wychodzi na to, że chaos panował w jej myślach wydostając się z budynku, po czym ten sam chaos zaczął się bać. ;).

„- Oi. Nic Ci nie jest?” – nie znam takiego określenia jak „oi”. Co ono oznacza? Chyba, ze chodzi o „oj”.

„Była nas piątka; pozostała reszta została w samochodach i jak odeszliśmy jakiś odcinek dalej, usłyszałam jak odjeżdżają.” – „pozostali zostali”, inaczej „masło maślane”.

„Dochodząc do końca stopni przed nami ciągnął się korytarz.” – jak dwa cytaty wyżej. Korytarz dochodził do końca stopni ;).

„Po prawej i lewej stronie znajdowały się liczne pary drzwi.” – czy drzwi występowały parami? Po prostu „drzwi”.

„Tak wiele krwi. Kto mógłby się spodziewać, ze człowiek ma jej w sobie tak wiele..” – drugie „wiele” proponuję zastąpić wyrazem „dużo”.

„Kto jednak wiedział, jaką miał również inną naturę, oprócz tej obojętnej i stanowczej?” – „Kto wiedział, jaką miał inną naturę, oprócz tej obojętnej i stanowczej?” lub „Kto wiedział, czy miał również inną naturę, oprócz tej obojętnej i stanowczej?”.

„Powiedziałam cichym, mimo wszystko, stabilnym głosem.” – poprawnie: „Powiedziałam cichym, mimo wszystko stabilnym głosem”. (klik)

„Zapytał, a za chwilę zaczął poruszać się w moją stronę. Krok po kroku zbliżał się co raz bardziej.” – „zaczął poruszać się” nie jest zbyt trafnym określeniem. „Ruszył”.

Rozdział 3

„Przetarłam oczy zewnętrzną częścią lewej dłoni, gdy drugą się podparłam.” – drugą zewnętrzną częścią lewej dłoni? „Przetarłam oczy zewnętrzną częścią lewej dłoni, a drugą ręką się podparłam.”

„Po prawej miałam drzwi, a klucz wciąż tkwił w zamku nienaruszony.” – zdanie niezbyt gramatycznie poprawne. „Po prawej miałam drzwi, w których klucz wciąż tkwił w zamku, nietknięty.”.

„Białe, proste kafelki były na ścianach, natomiast podłoga była identyczna.” – powtórzenie „być”. Moja propozycja: „Białe, proste kafelki pokrywały zarówno ściany jak i podłogę.”

„Zaczęłam wlewać wody do wanny.” – kogo/co wlewałam? Wodę.

„Zanurzyłam się po sam czubek głowy, gdy zakręciłam kurki.” – tutaj pierwsza część zdania powinna następować po drugiej. „Gdy zakręciłam kurki, zanurzyłam się po sam czubek głowy.”.

„Nie miałam się dokąd podziać; nie mogłam nigdzie wyjść, bo zaraz byłabym ponownie uwięziona.” – „Nie miałam się gdzie podziać” lub „Nie miałam dokąd pójść” ;).

„Nawet szukając go na własną rękę, wszystkie poszlaki trafiały ostatecznie w martwy punkt, z którego nie mogłam ruszyć dalej.” – sytuacja jak z dwóch wcześniejszych cytatów. Poszlaki szukały na własną rękę.

„Jakoś mi się nie podobasz, jako przewodnik.” – znów mamy ten kłopotliwy przecinek... Nie powinno go być (klik).

„Nie miałam pojęcia, jak mam się zachować względem niego, ani co odpowiedzieć.” – kłopotliwy przecinek (klik). Chyba zainspirowałaś mnie do notki na ten temat na blogu ;).

„Ciągły strach był tak ujmujący.” – „ujmujący” oznacza „budzący sympatię”, zobacz.

„Jakiś czas później, jeden talerz ustawiłam przed sobą, a drugi z jedną kromką chleba i jednym jajkiem postawiłam w nieznacznej odległości od jego prawej dłoni.” - jeden, jeden, jeden.... „Jakiś czas później, jeden z talerzy ustawiłam przed sobą, drugi zaś, z kromką chleba i jajkiem, postawiłam w nieznacznej odległości od jego prawej dłoni”.

„Wyglądała na starszą ode mnie może o rok, czy dwa.” – zły przecinek, a fe! Wyrzucić ;D! (klik)

„Żadna jednak się nie uśmiechnęła, oceniając się nawzajem z dystansem.” – brakło czegoś. „Żadna z nas się nie uśmiechnęła, oceniając się nawzajem z dystansem.”

Rozdział 4

„Ta klatka schodowa znacząco różniła się od tej, przez którą się tu znalazłam.” – z tego zdania wynika, że wcześniej wspominana klatka schodowa doprowadziła Sakurę do takiego a nie innego położenia. Propozycja: „Ta klatka schodowa znacznie różniła się od tej, którą się tu dostałam”.

„Jego oczy powędrowały na chwilkę na mnie.” – niepotrzebnie powtórzone „na”. „Jego oczy powędrowały na chwilkę w moją stronę.” lub „Jego oczy zatrzymały się przez chwilę na mojej twarzy/na mnie.”, co byłoby trafniejszym określeniem.


Suma punktów: 40/50. Gratuluję!

2 komentarze:

  1. O mamo! Kochana, ile Ty włożyłaś w to pracy! I jestem Ci dozgonnie wdzięczna, że poświęciłaś tak długą chwilę, by wyłapać każde osobne zdanie. Nie wspominając już o odnośnikach i wszystkich radach.
    Niejednokrotnie nie mogłam powstrzymać się od parsknięcia śmiechem, na niektóre moje zdania, które adekwatnie poprawiłaś.
    Wszystkie wskazówki wezmę sobie szczerze do serca i zabiorę się za przeredagowanie rozdziałów. Również tych dalszych po czwórce.

    Z jednej strony się cieszę, że zainspirowałam Cię do stworzenia artykułu o przecinkach. Natomiast z drugiej, nie mogę zapomnieć tego uczucia zażenowania, gdy czytam i uświadamiam sobie, że rzeczywiście tego przecinka nie powinno tam być albo wręcz przeciwnie. Nie powiem, jest to moja zmora od bardzo, bardzo długiego czasu. Walczę z nią i powoli, chyba mogę tak powiedzieć, udaje mi się wygrywać. Sporo minęło od tych pierwszych czterech rozdziałów i wiem, że niektóre z wymienionych rzeczy uległy poprawie, ale dobrze jest przeczytać o nich po raz kolejny. Z pewnością zapamiętam je! I zdecydowanie zajrzę do szkółki tutaj, na KS.

    I nie mogę zapomnieć tego gifa z "jego osobą". Jak wspomniałaś o tym kochanym (tak, kochanym!, ale niestety okrutnie potraktowanym przez los) Robaku to aż mnie nieco trzasnęło to podobieństwo. XD Bardzo lubię "Grę o tron", więc aż wyszczerzyłam się na jego widok. W ogóle uśmiechałam się jak głupia, czytając całość. Choć czasem chyba nie powinnam.

    Bardzo miło połechtałaś mnie pozytywnymi aspektami, dotyczącymi bloga! Ah, poczułam się porządnie dowartościowana, pomimo również licznych błędów.
    Cieszę się, że mój styl pisania jest lekki, potrafię porwać czytelnika. To, że rzeczywiście udało mi się wykreować postacie na autentyczne, już powoduje u mnie, po raz kolejny, satysfakcję.
    I dzięki tej recenzji, autentycznie, jestem dumna z tych wszystkich rzeczy, które wymieniłaś! Bardzo, bardzo Ci dziękuję za tak rozległą ocenę. Wiem, że ten jeden komentarz, tak naprawdę nie odzwierciedla wszystkiego, co chciałabym powiedzieć bądź wtrącić do wykazu błędów.
    Przepraszam za to. Wiedz jednak, że naprawdę uważnie przeczytałam każde, najdrobniejsze słowo.

    Wracając jeszcze do samego początku - cieszę się ogromnie, że szablon został oceniony aż na maksimum w tej kategorii. Nie powiem, tworzenie ich jest moim ukochanym hobby. :D A uwaga przy justowaniu tekstu spowodowała, że zafundowałam sobie wielkiego facepalma. Przy każdym projekcie stosuję tę komendę, więc nie wiem jakim cudem zapomniałam tutaj o niej. Dzięki! :D

    Ogromnie, ogromnie dziękuję za tę recenzję. Wszystko to, co zostało tutaj zawarte, będzie ze mną przy pisaniu kolejnych części. Nie zapominając o poprawkach. Mam nadzieje, że żaden ujmujący strach ani poszlaki szukające na własną rękę, pary drzwi, bojący się chaos, klatka schodowa, która potrafi zdziałać cuda bądź temu typu podobne machlojki, nie będą już plątać mi się pod palcami. ;)
    Pozdrawiam ciepło, Shayen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytając Twój komentarz też się uśmiechnęłam ;D! Troszkę niepewnie się czułam, wstawiając Robaczka, bo w końcu nie każdy musi oglądać GOT :D. Super, że Ty również lubisz ten serial ;).
      Zawsze cieszę się, gdy moje recenzje są przyjmowane pozytywnie - niewiele osób jest w stanie przeczytać o rzeczach, jakie robi źle i przy tym nie strzelać "focha" :) Są i tacy, którzy nawet nie raczą skomentować słowem mojej pracy (recenzje to taka troszkę praca, ale fajna, bo - mam nadzieję - pożyteczna xD), nawet głupiego "dziękuję za poświęcony czas" albo "jesteś głupia - spadaj".
      Na opowiadaniu na pewno jeszcze się kiedyś pojawię, ale to dopiero, kiedy uda mi się odrobić ze wszystkimi innymi recenzjami i zamówieniami na bloga (też jestem szabloniarką xD).

      Jeszcze raz gratuluję bloga i pozdrawiam!

      Usuń