2018/02/06

Wyniki Konkursu!

Konkurs zakończył się zaledwie parę dni temu, ale już mamy wyniki (nadeszły tylko 4 prace). Zwycięskie opowiadanie to opowieść, jaką przysłała Xiu z Zielonej Góry ;) Nagroda została już wysłana na wskazany adres, a tymczasem do waszego wglądu - zwycięskie opowiadanie!
Gratulacje :D


---------------

---------------


I znów trzeba wyprać żółty szalik... - wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia. Już trzeci raz w tym tygodniu jej pies ukradł i obślinił jeden z moich ulubionych elementów garderoby. Ulubionych, bo otrzymałam go od Stefana, swojego chłopaka w dniu, w którym się poznaliśmy. Byłam wtedy przekonana, że nie polubię chłopaka o łobuzerskim uśmiechu oraz, że moim największym problemem są alergeny w jedzeniu. Uczulenie na masło orzechowe bywa uciążliwe. I wtedy okazało się, że może być gorzej.
Stefan wpadł do mojego życia. Dosłownie, bo przez okno. Ja siedziałam wtedy na kanapie i oglądałam po raz chyba setny „Zanim się pojawiłeś” na laptopie. Niespodziewane zdarzenie sprawiło, że komputer, leżący dotąd na moich kolanach spadł i się rozbił. Zerwałam się na równe nogi, szukając czegoś, co mogłoby się nadać na broń. Mój wzrok zatrzymał się na nagrodzie, którą zdobyłam jeszcze w gimnazjum: około trzydziestocentymetrowej wysokości, metalowej figurce, przedstawiającej całkę.
Chwyciłam broń i dopiero wtedy odważyłam się podejść do jęczącego w odłamkach szkła człowieka.
- Co tu robisz? - zapytałam, dotykając ciała końcem buta.
Chłopak zaczął się powoli podnosić. Otarł krew cieknącą z policzka.
- Też chciałbym to wiedzieć... - jęknął – Nie tu miałem wylądować... Widać przez przypadek... Nie ważne. - urwał. Chyba zaczął dochodzić do siebie. - To nie dla cywili. Którędy do wyjścia?
- Chwila! - zaoponowałam. - Kto odda mi za rozbite okno i laptopa?
Spojrzał na mnie skonsternowany. Zrobiło mi się go szkoda, gdy tak stał i ociekał krwią... On tymczasem sięgnął go kieszeni pobrudzonych błotem jeansów i wyciągnął podszewki na wierzch.
- Sorka, nie te spodnie. Hajs na odszkodowania noszę w drugich. - Wzruszył ramionami. - Odezwę się mailem.
- Przekomiczne. - Oparłam dłoń na biodrze, wskazując na rozbitego laptopa.
- No to zadzwonię. - Przewrócił oczami i ruszył do drzwi wyjściowych, które udało mu się właśnie zlokalizować.
Dreptałam za nim, ściskając nieszczęsną figurkę w dłoni. Nagle odwrócił się w moją stronę, a ja bezmyślnie walnęłam mu nagrodą w głowę. Upadł ogłuszony na ziemię.
Okazuje się, że całki są przydatne w wielu dziedzinach życia – pomyślałam, po czym przykucnęłam przy niespodziewanym gościu. Poczułam wyrzuty sumienia. Chyba nie wpadł do mojego mieszkania specjalnie... Powinnam opatrzyć mu rany, zaproponować herbatę... A nie uderzyć w łeb.
Godząc się z myślą, że zniszczę swoją kanapę, zaciągnęłam delikwenta i położyłam w bezpiecznej pozycji. Następnie przyniosłam apteczkę, by spróbować choćby wstępnie odkazić liczne rozcięcia.

*

Uporałam się z większością ran. Nie były głębokie i wystarczyło przemyć je wacikiem ze spirytusem. Miałam nadzieję, że chłopak odzyska przytomność... Głupio by było go tak zabić.
Przyniosłam z kuchni nieco owoców i postawiłam na ławie koło kanapy. Może być głodny. Zaparzyłam też rumianek.
W końcu otworzył oczy.
- Czy to jagody? - zainteresował się stojącym koło niego talerzem. - Jak ja lubię jagódki! - wziął kilka owoców o dłoni i na leżąco je zajadał.
Zdusiłam w sobie chęć pouczenia go, że plamy z jagód ciężko sprać z kanapy.
- Przepraszam, że cię ogłuszyłam.
- Spoko – przełknął. - Sorka za okno. Oddam ci za nie, jak tylko ustalę, gdzie właściwie jestem i jak wrócić do domu.
Brzmiał znacznie przyjaźniej.
- A... Może byś mi powiedział, dlaczego wpadłeś przez okno? - zasugerowałam.
- Powiedziałbym, ale musiałbym cię potem zabić. - Jego spojrzenie mówiło, że nie żartuje.
- Mógłbyś mi po prostu zaufać. - zasugerowałam. - Nie planuję niczego nikomu mówić, wychodzę z domu tylko do pracy.
- Zaufać, zaufać... - podniósł się do pozycji siedzącej z cichym jęknięciem – Zaufanie to takie coś, czego nie da się kupić na targu.
- Nie chcę niczego kupować!
- Ale próbujesz mnie przekupić – podniósł jagodę i wsunął między wargi. - To też rodzaj handlu, tylko bez-walutowego.
- To zwykła gościnność. - mruknęłam. - A już miałam nadzieję, że w moim życiu stanie się coś ciekawego – westchnęłam, po czym ruszyłam do kuchni po cukier, którego zapomniałam przynieść do rumianku.
Kiedy wróciłam mój gość wyglądał już całkiem dobrze. Z prerażeniem stwierdziłam, że jego rany się zagoiły. Aż tak długo mnie nie było?
- Przemyślałem sobie to wszystko – powiedział, ważąc słowa. - Jeśli jesteś w stanie zniknąć ze swojego życia, możesz pójść ze mną.
- Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Bo lubię rumianek i jagody. Czyli pewnie polubię ciebie.

*

Niedługo później przemierzałam wraz z nieznajomym znajome ulice mojego miasta, kierując się do Metra. Zatrzymaliśmy się przy torach, a wtedy on zdjął z siebie żółty szalik, cały umorusany w krwi. Zawiązał mi go na szyi, tłumacząc:
- Tam, gdzie idziemy jest zimno. Na razie będzie ci to przeszkadzało, ale przyzwyczaisz się... - spojrzał na mnie. - I jeszcze jedno. To jest mój świat i za niego nie ręczę.
Kiwnęłam głową, a on zeskoczył na tory, ciągnąc mnie za sobą. Następnym co widziałam był reflektor nadjeżdżającego pociągu, zamknęłam oczy... A gdy je otwarłam stałam w śnieżnej krainie.
- Będzie dobrze – pocieszył mnie. - Czeka cię długa droga, nim zostaniesz jednym z nas.
- Jednym z was? Czyli kim? - podniosłam głowę, wpatrując się w niego.
- Strażników – zaśmiał się – Pilnujemy, żeby w wymiarach nie było nieoproszonych gości z innych wymiarów. Ten akurat jest nasz, a ty możesz stać się jego mieszkanką.

*


Dziś minęły trzy lata odkąd wraz ze Stefanem przemieszam odległe wymiary, wykurzając niepożądanych gości do domu. Zapałałam jeszcze większą miłością do rumianku, jagód i przygód, mając w końcu cel w życiu. Żółty szalik stał się nieodłącznym elementem mojej garderoby, a ja stałam się jednym z najgorszych Strażników w historii.

4 komentarze:

  1. Zielona górą! XDD
    Lubuskie rządzi 😎😎
    Gratulacje, moje tereny ahahahah

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja, zwyciężczyni! #szczęście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratulacje, fajne opowiadanie 😂
      I ta skromność xdd

      Usuń
    2. Jak się ma czym chwalić, to trzeba to robić :D

      Usuń