Konkurs zakończył się zaledwie parę dni temu, ale już mamy wyniki (nadeszły tylko 4 prace). Zwycięskie opowiadanie to opowieść, jaką przysłała Xiu z Zielonej Góry ;) Nagroda została już wysłana na wskazany adres, a tymczasem do waszego wglądu - zwycięskie opowiadanie!
Gratulacje :D
---------------
---------------
I znów trzeba wyprać
żółty szalik... - wykrzywiłam usta w grymasie niezadowolenia.
Już trzeci raz w tym tygodniu jej pies ukradł i obślinił jeden z
moich ulubionych elementów garderoby. Ulubionych, bo otrzymałam go
od Stefana, swojego chłopaka w dniu, w którym się poznaliśmy.
Byłam wtedy przekonana, że nie polubię chłopaka o łobuzerskim
uśmiechu oraz, że moim największym problemem są alergeny w
jedzeniu. Uczulenie na masło orzechowe bywa uciążliwe.
I wtedy okazało się, że może być gorzej.
Stefan
wpadł do mojego życia. Dosłownie, bo przez okno. Ja siedziałam
wtedy na kanapie i oglądałam po raz chyba setny „Zanim się
pojawiłeś” na laptopie. Niespodziewane zdarzenie sprawiło, że
komputer, leżący dotąd na moich kolanach spadł i się
rozbił. Zerwałam się na
równe nogi, szukając czegoś, co mogłoby się nadać na broń. Mój
wzrok zatrzymał się na nagrodzie, którą zdobyłam jeszcze w
gimnazjum: około trzydziestocentymetrowej wysokości, metalowej
figurce, przedstawiającej całkę.
Chwyciłam
broń i dopiero wtedy odważyłam się podejść do jęczącego w
odłamkach szkła człowieka.
-
Co tu robisz? - zapytałam, dotykając ciała końcem buta.
Chłopak
zaczął się powoli podnosić. Otarł krew cieknącą z policzka.
-
Też chciałbym to wiedzieć... - jęknął – Nie tu miałem
wylądować... Widać przez przypadek... Nie ważne. - urwał. Chyba
zaczął dochodzić do siebie. - To nie dla cywili. Którędy do
wyjścia?
-
Chwila! - zaoponowałam. - Kto odda mi za rozbite okno i laptopa?
Spojrzał
na mnie skonsternowany. Zrobiło mi się go szkoda, gdy tak stał i
ociekał krwią... On tymczasem sięgnął go kieszeni pobrudzonych
błotem jeansów i wyciągnął podszewki na wierzch.
-
Sorka, nie te spodnie. Hajs na odszkodowania noszę w drugich. -
Wzruszył ramionami. - Odezwę się mailem.
-
Przekomiczne. - Oparłam dłoń na biodrze, wskazując na rozbitego
laptopa.
-
No to zadzwonię. - Przewrócił oczami i ruszył do drzwi
wyjściowych, które udało mu się właśnie zlokalizować.
Dreptałam
za nim, ściskając nieszczęsną figurkę w dłoni. Nagle odwrócił
się w moją stronę, a ja bezmyślnie walnęłam mu nagrodą w
głowę. Upadł ogłuszony na ziemię.
Okazuje się, że
całki są przydatne w wielu dziedzinach życia
– pomyślałam, po czym przykucnęłam przy niespodziewanym gościu.
Poczułam wyrzuty sumienia. Chyba nie wpadł do mojego mieszkania
specjalnie... Powinnam opatrzyć mu rany, zaproponować herbatę... A
nie uderzyć w łeb.
Godząc
się z myślą, że zniszczę swoją kanapę, zaciągnęłam
delikwenta i położyłam w bezpiecznej pozycji. Następnie
przyniosłam apteczkę, by spróbować choćby wstępnie odkazić
liczne rozcięcia.
*
Uporałam
się z większością ran. Nie były głębokie i wystarczyło
przemyć je wacikiem ze spirytusem. Miałam nadzieję, że chłopak
odzyska przytomność... Głupio by było go tak zabić.
Przyniosłam
z kuchni nieco owoców i postawiłam na ławie koło kanapy. Może
być głodny. Zaparzyłam też rumianek.
W
końcu otworzył oczy.
-
Czy to jagody? - zainteresował się stojącym koło niego talerzem.
- Jak ja lubię jagódki!
- wziął kilka owoców o dłoni i na leżąco je zajadał.
Zdusiłam
w sobie chęć pouczenia go, że plamy z jagód ciężko sprać z
kanapy.
-
Przepraszam, że cię ogłuszyłam.
-
Spoko – przełknął. - Sorka za okno. Oddam ci za nie, jak tylko
ustalę, gdzie właściwie jestem i jak wrócić do domu.
Brzmiał
znacznie przyjaźniej.
-
A... Może byś mi powiedział, dlaczego wpadłeś przez okno? -
zasugerowałam.
-
Powiedziałbym, ale musiałbym cię potem zabić. - Jego spojrzenie
mówiło, że nie żartuje.
-
Mógłbyś mi po prostu zaufać. - zasugerowałam. - Nie planuję
niczego nikomu mówić, wychodzę z domu tylko do pracy.
-
Zaufać, zaufać... - podniósł się do pozycji siedzącej z cichym
jęknięciem – Zaufanie to takie coś, czego nie da się kupić na
targu.
-
Nie chcę niczego kupować!
-
Ale próbujesz mnie przekupić – podniósł jagodę i wsunął
między wargi. - To też rodzaj handlu, tylko bez-walutowego.
- To zwykła gościnność. - mruknęłam. - A już miałam
nadzieję, że w moim życiu stanie się coś ciekawego –
westchnęłam, po czym ruszyłam do kuchni po cukier, którego
zapomniałam przynieść do rumianku.
Kiedy
wróciłam mój gość wyglądał już całkiem dobrze. Z prerażeniem
stwierdziłam, że jego rany się zagoiły. Aż tak długo mnie nie
było?
-
Przemyślałem sobie to wszystko – powiedział, ważąc słowa. -
Jeśli jesteś w stanie zniknąć ze swojego życia, możesz pójść
ze mną.
-
Dlaczego? - zdziwiłam się.
-
Bo lubię rumianek i jagody. Czyli pewnie polubię ciebie.
*
Niedługo
później przemierzałam wraz z nieznajomym znajome ulice mojego
miasta, kierując się do Metra. Zatrzymaliśmy się przy torach, a
wtedy on zdjął z siebie żółty szalik, cały umorusany w krwi.
Zawiązał mi go na szyi, tłumacząc:
-
Tam, gdzie idziemy jest zimno. Na razie będzie ci to przeszkadzało,
ale przyzwyczaisz się... - spojrzał na mnie. - I jeszcze jedno. To
jest mój świat i za niego nie ręczę.
Kiwnęłam
głową, a on zeskoczył na tory, ciągnąc mnie za sobą. Następnym
co widziałam był reflektor nadjeżdżającego pociągu, zamknęłam
oczy... A gdy je otwarłam stałam w śnieżnej krainie.
-
Będzie dobrze – pocieszył mnie. - Czeka cię długa droga, nim
zostaniesz jednym z nas.
-
Jednym z was? Czyli kim? - podniosłam głowę, wpatrując się w
niego.
-
Strażników – zaśmiał się – Pilnujemy, żeby w wymiarach nie
było nieoproszonych gości z innych wymiarów. Ten akurat jest nasz,
a ty możesz stać się jego mieszkanką.
*
Dziś
minęły trzy lata odkąd wraz ze Stefanem przemieszam odległe
wymiary, wykurzając niepożądanych gości do domu. Zapałałam
jeszcze większą miłością do rumianku, jagód i przygód, mając
w końcu cel w życiu. Żółty szalik stał się nieodłącznym
elementem mojej garderoby, a ja stałam się jednym z najgorszych
Strażników w historii.

Zielona górą! XDD
OdpowiedzUsuńLubuskie rządzi 😎😎
Gratulacje, moje tereny ahahahah
To ja, zwyciężczyni! #szczęście
OdpowiedzUsuńGratulacje, fajne opowiadanie 😂
UsuńI ta skromność xdd
Jak się ma czym chwalić, to trzeba to robić :D
Usuń