Lost in the Time
Rozdział 165
O dziwo, Damien jedynie uśmiechnął się w nieco zmęczony, choć szczery sposób.
– Na rozmowy jeszcze będzie czas – zapewnił, siląc się na spokój. – A ja pomyślałem o czymś, kiedy Shannon wspomniała o Rufusie… Wiem, że raz sobie z nim poradziłaś, prawda? – zapytał wprost, a Liz stłumiła jęk.
– Przypadkiem! – zapewniła pośpiesznie. To, że w panice dźgnęła wampira kołkiem tylko dlatego, że zaszedł ją od tyłu, nadal do niej nie docierało.
– Ale zrobiłaś to dobrze – zapewnił z przekonaniem. – Ludzie może i są słabsi, ale nie całkowicie bezbronni. Co prawda to mój ojciec o wiele lepiej radzi sobie z walką, ale… Cóż, kilka lekcji jeszcze nikomu nie zaszkodzi.
Wraz z tymi słowami po prostu ruszył ku drzwiom.
fanfiction, Zmierzch

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz