Live fast, die young
22.
– Szkoda ci typków? A nie poznałeś jakiejś gorącej dziewczyny, za którą będziesz tęsknił dniami i nocami? – zasugerował Warren mocno kokieteryjnym tonem.
Rooney przewrócił oczami.
– Nie – odparł bez wahania. – Miałem pewne… przeżycia, ale chyba nie chcę teraz do tego wracać. Opowiem ci w kampusie, bo, wiesz, ściany mają uszy…
Joshua dałby sobie uciąć głowę albo zdrową rękę, że Warren właśnie wytrzeszczył oczy.
– Serio? Miałeś jakąś, ale nikogo wartościowego nie poznałeś?
– A, „miałem” – prychnął Rooney. – Nikt nie mówił, że miałem, bo nie miałem. Mogłem mieć co najwyżej tapetę na twarzy i ustach.
Warren parsknął.
– Że co?
– Nie wiedziałem, co się działo, okej – mruknął Joshua, odwracając wzrok w stronę okna. – Nie śmiej się ze mnie. Zostałem bezprawnie zaatakowany!
Kryminał, fanfiction, CHERUB
- Autorka informuje również, iż na blogu pojawił się EPILOG -

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz