Dzieńdoberek!
Przychodzę dzisiaj z moja drugą recenzją. :) Po wielu przebojach w końcu udało mi się ją napisać... Naprawdę, robiłam do niej trzy podejścia. Za pierwszym razem już miałam całą napisaną, ale autor wgrał betę (trochę moja wina, bo nie powiedziałam, że ma nic nie zmieniać). Kiedy napisałam prawie całą drugą wersję, mój komputer umarł, a pliku nie odzyskałam. Poniżej znajduje się moje trzecie podejście. W końcu do trzech razy sztuka, prawda? :P
PIERWSZE WRAŻENIE
Ogólnie szablon nie jest szczytem
możliwości graficznych, ale za to wydaje się czytelny i prosty w obsłudze, bez
zarzutów. Nie biorę pod ocenę szablonu, ale po prostu chcę o tym wspomnieć.
FABUŁA
Nie będę się tutaj rozdrabniać jak w
przypadku poprzedniej oceny (z wiadomych powodów). Ogólnie rzecz biorąc fabuła
nie jest ani porywająca, ani nudna. Niby cały czas coś się dzieje, jednak nie
wydaje mi się, że każdy czytelnik usiądzie z wypiekami na twarzy i ciekawością,
co się dalej wydarzy. Odważę się nawet stwierdzić, że to opowiadanie podchodzi
mi lekko pod taką historyjkę dla nastolatek, serio.
Cały czas mamy tutaj opisane problemy
nastolatków i to nie znowu jakieś super. Owszem, mamy tutaj nietypowe sytuacje,
np. to że kuzyn Damiana okazał się gotem i chciał wykorzystać Nadię do jakichś
rytuałów.
Co więcej — momentami odniosłam wrażenie, że całe opowiadanie było jakby
komedią. Naprawdę uśmiechnęłam się, kiedy przeczytałam jak główny bohater na
kacu miał grabić liście. Tak, jak już wcześniej mówiłam. Fabuła nie jest jakaś
super, ale też nie jest zła — jest to w miarę dobrze skonstruowane, a
wydarzenia nie są banalne.
BOHATEROWIE
Tutaj już mam do czego się przyczepić! Jak czytałam opowiadanie to
samoistnie musiałam wyobrażać sobie bohaterów. A gdzie opisy jak wyglądają, hę?
Muminki zjadły czy smerfy pochowały? Nie doczytałam się, jak wyglądają Damian,
Nadia czy Sandra. Nawet w pierwszym rozdziale na samiutkim początku mamy, że
Nadia szła z najładniejszą dziewczyną, jaką widział. Jak wyglądała? Jakie miała
włosy? Może była wysoka? To jest do poprawy.
Co do poszczególnych bohaterów. Miałam wrażenie, że kilkoro z nich było
przerysowanych. Nie ukrywam, że najbardziej polubiłam Nadię — chyba jedna z
lepiej skonstruowanych postaci, posiadająca negatywne i pozytywne cechy. Ale,
ale! Damian mnie irytował, jednak zdaję sobie sprawę, że on po prostu miał taki
styl bycia, dlatego się już nie czepiam. Najbardziej śmieszyły się jego
wewnętrzne rozterki, nieźle się uśmiałam momentami. O, albo jego teksty.
Czasami strzelałam sobie takiego facepalm po prostu.
Bardzo zaś przerysowałeś Sandrę. Wyszła na taką pustą lalę, której tylko
sekstans (pozdrawiam tych, którzy oglądali Piratów z Karaibów) w głowie. No
kurczę, ta postać jest naprawdę przerysowana — z wyglądu ponoć chodząca bogini,
a w głowie tylko chłopaki. Ani to jakichś zainteresowań, nic, totalnie zero.
LOGIKA
Po pierwsze — film, na którym Damian i
Sandra wybrali się do kina. Gdzie tytuł? No, to tyle.
Po drugie — Janek wypalił na ramieniu Nadii
jakiś symbol, a Damian sobie bez problemu z tym poradził. Skoro miała to
wypalone, to chyba wypadałoby się skontaktować z jakimś lekarzem, ponieważ
wątpię, iż po prostu tak sobie z tym poradził.
Po trzecie — zdziwiło mnie, że Damian z
Nadią nie poszli do rodziców o pomoc po całej tej akcji z rytuałem. No przecież
nikt mi chyba nie powie, że rodzice dziewczyny tego nie zauważyli, pewnie ją to
bolało.
Po czwarte — no do jasnej ciasnej, po co
jedna scena w trzecim rozdziale…? Chodzi mi konkretnie o to, jak Damian
rozmawia z jakimiś dziewczynami. Po pierwsze nie wydaje mi się, by był takim
bóstwem, że każda laska do niego wzdycha, a po drugie nie wnosi to nic do
fabuły. To po prostu taki zapychacz.
DIALOGI
Wspomnę w tych punkcie o dwóch kwestiach —
o stylu wypowiedzi bohaterów oraz zapisie dialogów.
Według mnie część dialogów była po prostu sztuczna. Kurczątko, czasami
zastanawiam się, czy wszystkie rozmowy tak prosto idą. Dziwi mnie z jaką
prostotą bohaterowie tutaj przeprowadzają dialogi — są lekkie, ale nagle
wpadają im do głowy pomysły, czasami coś sobie dogryzają. Rozumiem, że
bohaterowie nie będą używać niewiadomo jakich kwiecistych słów, jednak miło by
było, gdyby dotyczyły fabuły, a nie gadali o wszystkim i o niczym.
Jeśli chodzi o zapis… Nie jest źle, jednak
może być lepiej. Chodzi tutaj głównie o to, kiedy stawiamy kropkę, a kiedy nie.
Nie będę się tutaj nad tym dłużej rozwodzić, tylko po prostu podsyłam link do
poradnika, z którego czasami sama korzystam. [KLIK]
BŁĘDY
Ogólnie nie jest źle, głównie są tutaj
błędy interpunkcyjne, ale to nie będę się tutaj rozdrabniać, tylko podaję link do
poradnika. [KLIK]
Mogę się jeszcze przyczepić do tego, że nie
ma wcięć akapitowych. Należy to zrobić, ponieważ wtedy tekst wygląda na
bardziej przejrzysty i ułatwia to czytanie. Jeśli już jestem przy typografii,
to wspomnę jeszcze o spacjach. W niektórych momentach były one źle postawione,
jednak tutaj również podsyłam poradnik. [KLIK]
1.
Jak poznałem Sandrę
„ – Siemaneczko moja ulubiona
sąsiadeczko! – Przywitałem (…)” — przecinek pomiędzy Siemaneczko a moja; kiedy
zwracamy się do kogoś, trzeba to tak jakby oddzielić przecinkiem. W tym przypadku
mamy „moja ulubiona sąsiadeczka”, dlatego musimy oddzielić całość. Wypatrzyłam
kilka takich błędów, dlatego nie będę wypisywać każdego po kolei, po prostu
warto na to zwrócić uwagę.
„Widziałem
jak źrenice Nadii zwężają się.” — przecinek pomiędzy widziałem a jak.
„Chciałem
Sandrę w zespole (bo kurczę, śliczna jest), ale (…)” — przecinek pomiędzy bo a kurczę. To nie jest jakiś konkretniejszy
bluzg, ale mimo wszystko przekleństwa oddzielamy przecinkami.
„Tą kwestię przedyskutujmy na
ognisku – wypaliłem.” — ogólnie to nie jest błąd, ale chcę wytłumaczyć.
Poprawnie zapisalibyśmy tę kwestię,
jednak jest to wypowiedź bohatera i może on niepoprawnie mówić. A dlaczego
właśnie tę? Kwestia jest rzeczownikiem
w rodzaju żeńskim, więc zaimek powinien być tę.
Tak samo jak np. tę lampę, tę butelkę.
„– No.. tak. Nie widać? –
Uśmiechnąłem” — wielokropek powinien mieć trzy kropki; o w ten sposób — „…”.
„Nabrałem
powietrza nie bardzo wiedząc jak wybrnąć z sytuacji.” — przecinek pomiędzy powietrza a nie, oraz wiedząc a jak.
2. Ognisko
„Pogoda zaiste zachęcająca do wychodzenia na dwór, nie licząc wiatru,
który zmagał po twarzy niczym bicz.” — zmagać ma inne znaczenie niż smagać.
„(…) ale ostatecznie się zamknąłem, bo
zagroziła, że jak tego nie zrobię wystawi mnie do wiatru, przez co tylko i
wyłącznie ja rozpalać ogień będę musiał.” — po pierwsze, przecinek pomiędzy
zrobię a wystawi. Po drugie, w podkreślonej części zdania szyk zdania jest
jakiś taki dziwaczny, lepiej by brzmiało tylko
ja będę musiał rozpalać ogień.
„Pewnie
ma okres, czy inne damskie przypadłości.” — bez tego przecinka.
„Z
natury znie zagłębiam się w takie tematy.” — literówka; powinno być nie.
„– Nie wszystko kręci się w
okół ciebie, Damian, wiesz? – Patrzyła na mnie spode łba.” — nie w okół, a wokół; piszemy to razem.
„–
Pewnie się dziwisz dlaczego właściwie dzwonię, tak?” — przecinek pomiędzy dziwisz a dlaczego.
„(…) wypadł
na ognisko w dwie pary. – To znalazł byś chwilę?” — piszemy to
razem, po prostu znalazłbyś.
„Zdezorientowany
odwzajemniłem pocałunek, ciągle patrząc na Nadię, po twarzy której przebiegł
cień.” — przecinek pomiędzy twarzy a której.
3. Szok!
„Damian,
sam zastanów się czego chcesz.” —
przecinek między się a czego.
„Ze
zdumieniem stwierdziłem, że akurat tego, czy chcę herbatę byłem pewny.” —
przecinek pomiędzy herbatę a byłem.
„Dostałem
SMS’a (…)” — nie SMS’a, powinno
być SMS-a.
„–
Chyba mądrzej będzie jak sobie pójdę –stwierdziłem i zbierając bluzę opuściłem
mieszkanie.” — przecinek między będzie a jak, oraz bluzę a opuściłem.
„To, że założę jeansy było
raczej oczywiste, tylko teraz (…)” — przecinek między jeansy a było.
„Zobaczyłem
tylko jak Nadia odjeżdża samochodem z... Krepsem.” — przecinek pomiędzy tylko a jak.
4.
Randka
„Sandra
zmrużyła oczy patrząc na mnie przenikliwie.” — przecinek pomiędzy oczy a patrząc.
„ – Ej! – Niewiele myśląc objąłem
ją i pocałowałem, ale wyraźnie (…)” — przecinek między myśląc a objąłem.
„Poszedłem
w ślady gospodyni, również się pozbywając się obuwia.” —
wystarczy jedno się; proponuję usunąć
to pierwsze.
„–
Może Jacka Daniels'a?” — bez tego apostrofu, po prostu Danielsa.
„Chwilę później siedząc razem
na kanapie popijaliśmy w szklaneczce trunek, kontemplując (…)” — przecinek
między kanapie a popijaliśmy.
„–
Odbierz – powiedziała Sandra neizadowolona, patrząc (…)” —
literówka, chodziło pewnie o niezadowolona.
5
Magia grabek
„– Czemu
to zrobił?..” — po pierwsze, trzy kropeczki. Po drugie, kropeczki przed
znakiem zapytania.
„Tą ręką którą opatrywałem.” — przecinek pomiędzy tą a ręką.
„Odstawiając
ją do łóżka usłyszałem tylko słowo:” — przecinek pomiędzy łóżka a usłyszałem.
PODSUMOWANIE
Podsumowując…. Opowiadanie ma potencjał,
jednak nie jest to jedno z tych, które każdy będzie czytał z zapartym tchem.
Odniosłam wrażenie, iż to po prostu opowiastka dla nastolatek chcących poczytać
o problemach rówieśników. Pod względem technicznym nie jest źle, brakuje kilku
rzeczy, lecz łatwo to można skorygować. Co jeszcze…? Bohaterowie są w miarę w
porządku skonstruowani. Jedynie lekko razi w oczy ta interpunkcja, ale myślę,
iż beta spokojnie by sobie z tym poradziła.
Jeśli chodzi o końcową ocenę, to
zastanawiałam się między czwórką a piątką, jednak zdecydowałam się na tę
pierwszą. Jakoś bardziej do mnie przemawiała. Tak więc końcowa ocena to mocne cztery. Opowiadanie jest w miarę w
porządku i myślę, że taka nota jest odpowiednia.
OCENA 4/10



Dzieki za recenzję... Bardzo mi głupio, że z tą betą tak wyskoczyłem, seryjnie, nie chciałem! Opowiadanie jest komediowe, to cel zamierzony. Gadałem o nim z Szamanką i radziła mi, żebym porzucił już tą opowieść, bo jestem o wiele starszy niż wtedy, jak to pisałem i zaczął cos innego. Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo zdecydowanie nie umiem pisać :(
OdpowiedzUsuńDziękuje bardzo za włożony w ocenkę trud i poświęcony mi czas, wszystkie uwagi wezmę do serduszka i postaram się lepiej opisywać postaci i wgl.
Całusy!
Nie ma za co. :)
UsuńZa tą betę się nie gniewam. ;) Powiem tak, człowiek dochodzi do wprawy z pisaniem z czasem, jednak trzeba poświęcić na to czas i nie bać się krytyki. Nie można z góry założyć, że się nie umie pisać. :P Uargumentuję to w ten sposób, że parę tygodni temu czytałam swoje opowiadanie sprzed ponad dwóch lat i widzę ogromny postęp. Tak więc trzymam kciuki za ciebie i życzę dużo zapału do pisania!