2018/06/16

Ocena bloga (19) Świat wg Greckiego Boga

Dzieńdoberek!
Przychodzę dzisiaj z moja drugą recenzją. :) Po wielu przebojach w końcu udało mi się ją napisać... Naprawdę, robiłam do niej trzy podejścia. Za pierwszym razem już miałam całą napisaną, ale autor wgrał betę (trochę moja wina, bo nie powiedziałam, że ma nic nie zmieniać). Kiedy napisałam prawie całą drugą wersję, mój komputer umarł, a pliku nie odzyskałam. Poniżej znajduje się moje trzecie podejście. W końcu do trzech razy sztuka, prawda? :P




PIERWSZE WRAŻENIE
    Ogólnie szablon nie jest szczytem możliwości graficznych, ale za to wydaje się czytelny i prosty w obsłudze, bez zarzutów. Nie biorę pod ocenę szablonu, ale po prostu chcę o tym wspomnieć.

FABUŁA
    Nie będę się tutaj rozdrabniać jak w przypadku poprzedniej oceny (z wiadomych powodów). Ogólnie rzecz biorąc fabuła nie jest ani porywająca, ani nudna. Niby cały czas coś się dzieje, jednak nie wydaje mi się, że każdy czytelnik usiądzie z wypiekami na twarzy i ciekawością, co się dalej wydarzy. Odważę się nawet stwierdzić, że to opowiadanie podchodzi mi lekko pod taką historyjkę dla nastolatek, serio.
    Cały czas mamy tutaj opisane problemy nastolatków i to nie znowu jakieś super. Owszem, mamy tutaj nietypowe sytuacje, np. to że kuzyn Damiana okazał się gotem i chciał wykorzystać Nadię do jakichś rytuałów.
   Co więcej — momentami odniosłam wrażenie, że całe opowiadanie było jakby komedią. Naprawdę uśmiechnęłam się, kiedy przeczytałam jak główny bohater na kacu miał grabić liście. Tak, jak już wcześniej mówiłam. Fabuła nie jest jakaś super, ale też nie jest zła — jest to w miarę dobrze skonstruowane, a wydarzenia nie są banalne.

BOHATEROWIE
   Tutaj już mam do czego się przyczepić! Jak czytałam opowiadanie to samoistnie musiałam wyobrażać sobie bohaterów. A gdzie opisy jak wyglądają, hę? Muminki zjadły czy smerfy pochowały? Nie doczytałam się, jak wyglądają Damian, Nadia czy Sandra. Nawet w pierwszym rozdziale na samiutkim początku mamy, że Nadia szła z najładniejszą dziewczyną, jaką widział. Jak wyglądała? Jakie miała włosy? Może była wysoka? To jest do poprawy.
   Co do poszczególnych bohaterów. Miałam wrażenie, że kilkoro z nich było przerysowanych. Nie ukrywam, że najbardziej polubiłam Nadię — chyba jedna z lepiej skonstruowanych postaci, posiadająca negatywne i pozytywne cechy. Ale, ale! Damian mnie irytował, jednak zdaję sobie sprawę, że on po prostu miał taki styl bycia, dlatego się już nie czepiam. Najbardziej śmieszyły się jego wewnętrzne rozterki, nieźle się uśmiałam momentami. O, albo jego teksty. Czasami strzelałam sobie takiego facepalm po prostu.
   Bardzo zaś przerysowałeś Sandrę. Wyszła na taką pustą lalę, której tylko sekstans (pozdrawiam tych, którzy oglądali Piratów z Karaibów) w głowie. No kurczę, ta postać jest naprawdę przerysowana — z wyglądu ponoć chodząca bogini, a w głowie tylko chłopaki. Ani to jakichś zainteresowań, nic, totalnie zero.


LOGIKA
    Po pierwsze — film, na którym Damian i Sandra wybrali się do kina. Gdzie tytuł? No, to tyle.
    Po drugie — Janek wypalił na ramieniu Nadii jakiś symbol, a Damian sobie bez problemu z tym poradził. Skoro miała to wypalone, to chyba wypadałoby się skontaktować z jakimś lekarzem, ponieważ wątpię, iż po prostu tak sobie z tym poradził.
    Po trzecie — zdziwiło mnie, że Damian z Nadią nie poszli do rodziców o pomoc po całej tej akcji z rytuałem. No przecież nikt mi chyba nie powie, że rodzice dziewczyny tego nie zauważyli, pewnie ją to bolało.
    Po czwarte — no do jasnej ciasnej, po co jedna scena w trzecim rozdziale…? Chodzi mi konkretnie o to, jak Damian rozmawia z jakimiś dziewczynami. Po pierwsze nie wydaje mi się, by był takim bóstwem, że każda laska do niego wzdycha, a po drugie nie wnosi to nic do fabuły. To po prostu taki zapychacz.


DIALOGI
    Wspomnę w tych punkcie o dwóch kwestiach — o stylu wypowiedzi bohaterów oraz zapisie dialogów.
   Według mnie część dialogów była po prostu sztuczna. Kurczątko, czasami zastanawiam się, czy wszystkie rozmowy tak prosto idą. Dziwi mnie z jaką prostotą bohaterowie tutaj przeprowadzają dialogi — są lekkie, ale nagle wpadają im do głowy pomysły, czasami coś sobie dogryzają. Rozumiem, że bohaterowie nie będą używać niewiadomo jakich kwiecistych słów, jednak miło by było, gdyby dotyczyły fabuły, a nie gadali o wszystkim i o niczym.
    Jeśli chodzi o zapis… Nie jest źle, jednak może być lepiej. Chodzi tutaj głównie o to, kiedy stawiamy kropkę, a kiedy nie. Nie będę się tutaj nad tym dłużej rozwodzić, tylko po prostu podsyłam link do poradnika, z którego czasami sama korzystam. [KLIK]

BŁĘDY
    Ogólnie nie jest źle, głównie są tutaj błędy interpunkcyjne, ale to nie będę się tutaj rozdrabniać, tylko podaję link do poradnika. [KLIK]
    Mogę się jeszcze przyczepić do tego, że nie ma wcięć akapitowych. Należy to zrobić, ponieważ wtedy tekst wygląda na bardziej przejrzysty i ułatwia to czytanie. Jeśli już jestem przy typografii, to wspomnę jeszcze o spacjach. W niektórych momentach były one źle postawione, jednak tutaj również podsyłam poradnik. [KLIK]

    1. Jak poznałem Sandrę
   „ – Siemaneczko moja ulubiona sąsiadeczko! – Przywitałem (…)” — przecinek pomiędzy Siemaneczko a moja; kiedy zwracamy się do kogoś, trzeba to tak jakby oddzielić przecinkiem. W tym przypadku mamy „moja ulubiona sąsiadeczka”, dlatego musimy oddzielić całość. Wypatrzyłam kilka takich błędów, dlatego nie będę wypisywać każdego po kolei, po prostu warto na to zwrócić uwagę.
    „Widziałem jak źrenice Nadii zwężają się.” — przecinek pomiędzy widziałem a jak.
    „Chciałem Sandrę w zespole (bo kurczę, śliczna jest), ale (…)” — przecinek pomiędzy bo a  kurczę. To nie jest jakiś konkretniejszy bluzg, ale mimo wszystko przekleństwa oddzielamy przecinkami.
    „Tą kwestię przedyskutujmy na ognisku – wypaliłem.” — ogólnie to nie jest błąd, ale chcę wytłumaczyć. Poprawnie zapisalibyśmy tę kwestię, jednak jest to wypowiedź bohatera i może on niepoprawnie mówić. A dlaczego właśnie ? Kwestia jest rzeczownikiem w rodzaju żeńskim, więc zaimek powinien być tę. Tak samo jak np. tę lampę, tę butelkę.
    „– No.. tak. Nie widać? – Uśmiechnąłem” — wielokropek powinien mieć trzy kropki; o w ten sposób — „…”.
    „Nabrałem powietrza nie bardzo wiedząc jak wybrnąć z sytuacji.” — przecinek pomiędzy powietrza a nie, oraz wiedząc a jak.

   2. Ognisko
   „Pogoda zaiste zachęcająca do wychodzenia na dwór, nie licząc wiatru, który zmagał po twarzy niczym bicz.” — zmagać ma inne znaczenie niż smagać.
    „(…) ale ostatecznie się zamknąłem, bo zagroziła, że jak tego nie zrobię wystawi mnie do wiatru, przez co tylko i wyłącznie ja rozpalać ogień będę musiał.” — po pierwsze, przecinek pomiędzy zrobię a wystawi. Po drugie, w podkreślonej części zdania szyk zdania jest jakiś taki dziwaczny, lepiej by brzmiało tylko ja będę musiał rozpalać ogień.
    „Pewnie ma okres, czy inne damskie przypadłości.” — bez tego przecinka.
    „Z natury znie zagłębiam się w takie tematy.” — literówka; powinno być nie.
    „– Nie wszystko kręci się w okół ciebie, Damian, wiesz? – Patrzyła na mnie spode łba.” — nie w okół, a wokół; piszemy to razem.
    „– Pewnie się dziwisz dlaczego właściwie dzwonię, tak?” — przecinek pomiędzy dziwisz a dlaczego.
    „(…) wypadł na ognisko w dwie pary. – To znalazł byś chwilę?” — piszemy to razem, po prostu znalazłbyś.
    „Zdezorientowany odwzajemniłem pocałunek, ciągle patrząc na Nadię, po twarzy której przebiegł cień.”  — przecinek pomiędzy twarzy a  której.

    3. Szok!
     „Damian, sam zastanów się czego chcesz.”  — przecinek między się  a czego.
    „Ze zdumieniem stwierdziłem, że akurat tego, czy chcę herbatę byłem pewny.” — przecinek pomiędzy herbatę a byłem.
     „Dostałem SMS’a (…)” — nie SMS’a, powinno być SMS-a.
     „– Chyba mądrzej będzie jak sobie pójdę –stwierdziłem i zbierając bluzę opuściłem mieszkanie.”  — przecinek między będzie a jak, oraz bluzę a opuściłem.
    „To, że założę jeansy było raczej oczywiste, tylko teraz (…)” — przecinek między jeansy a było.
    „Zobaczyłem tylko jak Nadia odjeżdża samochodem z... Krepsem.” — przecinek pomiędzy tylko  a jak.

    4. Randka
    „Sandra zmrużyła oczy patrząc na mnie przenikliwie.” — przecinek pomiędzy oczy a patrząc.
   „ – Ej! – Niewiele myśląc objąłem ją i pocałowałem, ale wyraźnie (…)”  — przecinek między myśląc a objąłem.
    „Poszedłem w ślady gospodyni, również się pozbywając się obuwia.” — wystarczy jedno się; proponuję usunąć to pierwsze.
    „– Może Jacka Daniels'a?” — bez tego apostrofu, po prostu Danielsa.
    „Chwilę później siedząc razem na kanapie popijaliśmy w szklaneczce trunek, kontemplując (…)” — przecinek między kanapie a popijaliśmy.
    „– Odbierz – powiedziała Sandra neizadowolona, patrząc (…)” — literówka, chodziło pewnie o niezadowolona.

    5 Magia grabek
       „– Czemu to zrobił?..” — po pierwsze, trzy kropeczki. Po drugie, kropeczki przed znakiem zapytania.
    „Tą ręką którą opatrywałem.”  — przecinek pomiędzy a ręką.
    „Odstawiając ją do łóżka usłyszałem tylko słowo:” — przecinek pomiędzy łóżka a usłyszałem.

PODSUMOWANIE
    Podsumowując…. Opowiadanie ma potencjał, jednak nie jest to jedno z tych, które każdy będzie czytał z zapartym tchem. Odniosłam wrażenie, iż to po prostu opowiastka dla nastolatek chcących poczytać o problemach rówieśników. Pod względem technicznym nie jest źle, brakuje kilku rzeczy, lecz łatwo to można skorygować. Co jeszcze…? Bohaterowie są w miarę w porządku skonstruowani. Jedynie lekko razi w oczy ta interpunkcja, ale myślę, iż beta spokojnie by sobie z tym poradziła.
    Jeśli chodzi o końcową ocenę, to zastanawiałam się między czwórką a piątką, jednak zdecydowałam się na tę pierwszą. Jakoś bardziej do mnie przemawiała. Tak więc końcowa ocena to mocne cztery. Opowiadanie jest w miarę w porządku i myślę, że taka nota jest odpowiednia.

OCENA 4/10

2 komentarze:

  1. Dzieki za recenzję... Bardzo mi głupio, że z tą betą tak wyskoczyłem, seryjnie, nie chciałem! Opowiadanie jest komediowe, to cel zamierzony. Gadałem o nim z Szamanką i radziła mi, żebym porzucił już tą opowieść, bo jestem o wiele starszy niż wtedy, jak to pisałem i zaczął cos innego. Nie wiem, czy to dobry pomysł, bo zdecydowanie nie umiem pisać :(
    Dziękuje bardzo za włożony w ocenkę trud i poświęcony mi czas, wszystkie uwagi wezmę do serduszka i postaram się lepiej opisywać postaci i wgl.

    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co. :)
      Za tą betę się nie gniewam. ;) Powiem tak, człowiek dochodzi do wprawy z pisaniem z czasem, jednak trzeba poświęcić na to czas i nie bać się krytyki. Nie można z góry założyć, że się nie umie pisać. :P Uargumentuję to w ten sposób, że parę tygodni temu czytałam swoje opowiadanie sprzed ponad dwóch lat i widzę ogromny postęp. Tak więc trzymam kciuki za ciebie i życzę dużo zapału do pisania!

      Usuń