2018/06/15

Ocena bloga (18) Dary Anioła - Miasto Niewiedzy

Zastanawiałam się nad odmówieniem recenzji, gdyż nie lubię pisać tylko złych rzeczy... Ale słowo się rzekło. Mimo wszystko odpuściłam tutaj wyszczególnianie punktów, nie miało ono większego zastosowania w przypadku tak dużej ilości problemów z pisaniem, na jakie tu natrafiłam. Zamiast tego zastosowałam komentarz ogólny i powstrzymałam się od wystawienia oceny liczbowej. Myślę, że po przeczytaniu tej notki każdy zrozumie, dlaczego.

Zwykle w swoich recenzjach odnoszę się do fabuły, jej nieścisłości, powielanych błędów i mankamentów, by przejść potem do bardziej pozytywnego aspektu recenzji: mówienia o tym, co wyszło. Analizując rozdziały tego bloga miałam poczucie, że byłam niesprawiedliwa w swoich recenzjach wobec innych, których pouczałam na temat zapisu dialogów. Ciężko wskazać, co właściwie robisz źle, pisząc swoje opowiadanie, bo niewiele jest w nim rzeczy, wyglądających jak wyglądać powinny... Przy tej recenzji zrezygnowałam z wykazu wyłapanych błędów, ponieważ (wierzcie mi lub nie) musiałabym popełnić plagiat, kopiując całe rozdziały. Zamiast tego podjęłam decyzję o wyłuskaniu kilku, wyjątkowo rażących i dających się wyjaśnić błędów.
Po pierwsze: interpunkcja u Ciebie nie istnieje. Nigdy się nie spodziewałam, że będę opisywać to w recenzji, ale muszę... W naszym narodowym języku (w angielskim, niemieckim, francuskim – możliwe, że w każdym języku, ale nie znam ich) zdanie zaczynamy dużą literą, zaś kończymy kropką. Przykład: „Wczoraj oglądałam film.”. Twoje zdania czasem kończą się dywizem, niekiedy wstawisz kropkę, często nie znajduje się na ich końcu żaden znak interpunkcyjny. Przecież, autorze, czytałeś kiedyś w życiu jakieś teksty, więc wzorzec masz.
Złe konstruowanie zdań na tym się nie kończy. Zdarza Ci się użyć przecinka, ale to chyba zabieg przypadkowy, nieświadomy. Takie odniosłam wrażenie po przeczytaniu prologu i czterech rozdziałów. Sam zapis dialogów jest fatalny: rozpoczynają się od dywizów, nie stosują do żadnych kanonów i... Może posłużę się cytatem, by to zobrazować.

„- Może grzeczniej do starszych!?- Jak ja jej nienawidze - I to ja tu jestem od zadawania pytań a ty od słuchania mnie bo sie tobą zajmuje do póki mama nie przyjdzie, a teraz złaź na dół bo pożałujesz. - Uhhh... Czemu akurat mi się trafiła taka siostra […]”

Cytat obrazuje świetnie poziom opowiadania. Dialogi wyglądają w nim właśnie tak. Szczerze, autorze... Nie widzisz, że coś jest z nimi nie tak? Zwykle w tym miejscu odsyłam do naszej szkółki, jednak tym razem zalecę otworzenie dowolnej powieści i popatrzenie na to, w jaki sposób powinno to wyglądać. By jednak już tu zademonstrować, w czym rzecz – przeredaguję fragment na poprawny.

„– Może grzeczniej do starszych? – krzyknęła Melissa.
Jak ja jej nienawidzę! – Pomyślałam. Siostra, nadal wściekła, kontynuowała swoją tyradę.
– To ja tu jestem od zadawania pytań, a ty od słuchania mnie, bo się tobą zajmuję, póki mama nie przyjdzie! A teraz złaź na dół, bo pożałujesz!
– Ugh... – mruknęłam. Dlaczego akurat mi trafiła się taka siostra?”

Widzisz różnicę w tych wypowiedziach? Trzeba popracować nad pisaniem, długo i intensywnie. Tylko czym jest zapis dialogów i interpunkcja, kiedy w opowiadaniu są błędy ortograficzne... Czytałam tu o „blądzie”, „cowerowaniu”, „nie chęci” i zapewne wielu innych cudach, które nie utkwiły mi w pamięci. Piszesz na programie do edycji tekstu, prawda? Włącz podkreślanie błędów. Jestem przekonana, że tekst był kopiowany i wklejany do bloggera, bo pod nim są... Białe zaznaczenia. Swoją drogą, czas pomyśleć nad nowym szablonem, bo ten, który jest wygląda fatalnie: niektóre gadżety wychodzą z kolumn, tytuły postów pisane są pół na pół czcionką ozdobną i Times New Roman... Aż nie chce mi się wierzyć, że to projekt Lydii. Przydałoby się również okiełznać czcionkę w postach, co już nic wspólnego z szablonem nie ma. 
Ten magiczny obrazek zawdzięczamy Netce ;)
Kolejnym aspektem jest to, że masz masę literówek, choć przy niektórych zastanawiam się, czy faktycznie to literówka czy już błąd ortograficzny, jak na przykład w tej sytuacji: „[…] wyjmij dziecko z nosidełka i połóż na sowie resztą zajmę się sam.”.

A teraz przykład błędów, które wprowadzają mnie w ogłupienie. Powodują, ze tekst jest nielogiczny, oscyluje pomiędzy abstrakcją a nieświadomością pisania.  „[…] zaczął Magnus gdy usiadł obok mnie na kanapie z brązowej skóry w drugim rogu pokoju”, „[...] w przeciwieństwie do mnie ja byłam i jestem niska[...]”, „i w tym momencie do rozmowy weszła Melissa”, „[...] i na wszelki problem kilka ubrań do małego plecaka.”, „Na to zrobiła wielkie oczy które były  szmaragdowe”...

Kolejna rzecz: bohaterowie. Przeglądałam zakładki przed przeczytaniem tekstu i na nic mi się one nie zdały. Poza tym, że wiem, jak wyglądają, pozostają dla mnie enigmą. Clary (jak mniemam główna postać „Miasta Niewiedzy”) po lekturze stała się dla mnie... Hm. Nawet nie wiem, jakim słowem mam to opisać. Dowiadujemy się z prologu, że ojciec, Valentine jej nie chciał, bo zbyt przypominała
mu zmarłą przy porodzie żonę. Oddał ją przypadkowej kobiecie, której wiek ocenił tylko po tym jak się wysławiała (?):  „-Koleś uważaj jak chodzisz - Po jej słownictwie wywnioskowałem że jest młoda "to dobrze" pomyślałem”. Myślę, że Valentine zauważył również jej wygląd i na tej podstawie mógł odgadnąć, że jest młoda, tak na marginesie. Clary trafiła do kobiety nienawidzącej jej rasy, przez co jej życie od najmłodszych lat życia było piekłem. Nie wiem, jak to, że dziewczynie nie wolno było nic i na każdym kroku dostawała reprymendy udało się stworzyć alter ego w postaci wokalistki zespołu grającego w klubie. A co więcej, skoro była tak nienawidzona, dlaczego wkładano tyle pieniędzy w jej rozwój? „Od dziecka byłam zapisywana na różne sztuki walki ale najbardziej lubię karate więc bez problemu se z nim poradziłam kopiąc go dwa razy w bok przy czym było słychać chrupnięcie żeber i jednym uderzeniem w skroń który go powalił po czym chłopak zemdlał,. a ja się odwróciłam i poszłam dalej w stronę klubu.”. Nie skomentuję połamania żeber. W ogóle nie wracajmy już do tego fragmentu i brutalnej, pyskatej, biednej Clarissy.
Skupmy się teraz na męskim bohaterze. Jace w książce był pewny siebie i nieco arogancki. W Twojej wersji to erotoman i trochę przygłupi chłopaczek nierozumiejący słowa „nie”. Takie odniosłam wrażenie. Oto przykład narracji, dzięki której tak oceniłam postać „Zauważyłem jej perukę, jak już mówiłem rozpoznałem to bo raczej ciężko mieć u góry włosy blond, proste a na dole rude loki, hmmm...”. Bohaterowie mogą mieć własne charaktery, jednak dobrze by było, gdyby zbudować je jak coś prawdopodobnego. Nie przerysowywać...
Adopcyjna matka Clary też jest dziwnym stworzeniem, ale przemilczmy już to. Schowajmy ją w kategorii „ekscentrycy z niewiadomymi motywacjami” razem z Melissą, Magnusem i Valentinem.

Opisy... Tu mamy kolejny problem. Ciężko je odnaleźć, a w przypadkach, gdy powinny być, dostajemy zdjęcie z podpisem „przepraszam że bez żadnego opisu po prostu nie wiem jak to opisać”. Może warto spróbować? Dopiski od autora w stylu „nie pamiętam jak naprawdę było – autor” też są czymś niedopuszczalnym, bo przecież to Twoje opowiadanie i Ty sam je wymyślasz. Zmieniłam jednak zdanie, gdy trafiłam na to: „dalej było wielkie lustro oświetlane lustro za luster było wejście do jadalni zaś po prawej stronie z jasnobrązowego drewna była duża szafa”. Faktycznie: lepiej wstawić obrazek. Co do fragmentu: „Ruda grała na keybordzie ( nie wiem czy dobrze napisałem- Daniel)”... Dlaczego nie sprawdziłeś w Internecie? Nie rozumiem. Po prostu nie mieści się to w granicach mojego pojmowania.

Rozdział pierwszy zaskoczył mnie tym, że została tam opisana sytuacja, w której Clary nuci sobie piosenkę. Któż by się spodziewał, że zostanie wklejony CAŁY TESKT piosenki? Jeśli któryś z czytelników uważa to za przesadę (utwór ten nie ma znaczenia dla treści), to już w rozdziale drugim mamy identyczną sytuację, z tym, że bohaterka występuje na scenie. Serwowany jest nam znów w ten sam sposób tekst, który zostaje skopiowany w całości po raz kolejny kilka linijek niżej, kiedy to mamy opis, jak Jace tego słucha. Dlaczego? Pytam, dlaczego?

Wróćmy znów do fabuły. Clary spotyka Jace'a po raz pierwszy. Prowadzą raczej mało przyjazną rozmowę, tuż po koncercie, jaki to dawała zaraz po swojej ucieczce z domu (?). Jej adopcyjna rodzina szuka jej i dociera pod drzwi pomieszczenia, w jakim dziewczyna aktualnie prowadzi dialog. Uwaga, teraz mamy takie coś: „Ucieknę stąd przez drugie drzwi, proszę nie wydaj mnie i powiedz o tym co się stało komuś z mojego zespołu, jak ci się uda to zadzwoń do mnie lu napisz tu masz numer - 989 099 786" (numer zmyślony – Daniel)”. Pozostawię to już bez komentarza.
Faktyczny spis treści z bloga. Kliknij, by powiększyć.

Tak sobie myślę, że czas zakończyć tę recenzję. Opowiadanie potrzebuje gruntownego
przeredagowania, opanowania sztuki interpunkcji (choć na poziomie podstawowym), przemyślenia scen, dopracowania bohaterów, opisów, stylu literackiego i szablonu. Starałam się znaleźć coś, co jest w nim dobrze zrobione. Odkryłam, że nie jest to nawet spis treści. Dążyłam uparcie do celu i pod koniec czwartego rozdziału znalazłam dwa zdania obok siebie, które napisane są dość poprawnie. Aż je zacytuję: „Na głos Annabeth cała się spięłam i gwałtownie nabrałam powietrza. No super, po prostu świetnie.”.

Drogi Danielu, popracuj nad tym tekstem! Jeśli w czymś znajduje się tyle błędów, nie da się tego po prostu przeczytać i przymknąć oka. Cała historia gdzieś ucieka, przegoniona zdaniami bez kropek i przecinków, wklejaniem tekstów piosenek i dziwnymi tekstami od autorów. Nie zastosowałam punktacji, gdyż nie miało to sensu. Złapałbyś kilka punktów, ale nie sądzę, by było ich więcej niż 5, a i te byłyby jedynie za szablon i zakładki (w senie: za istnienie zakładek). Jeśli potrzebujesz pomocy, zgłoś się na maila (stoneczka.fryteczka@gmail.com, pomyślimy, co z tym fantem robić, mogę nawet zrobić Ci szablon. Jeśli dopracujesz jakość to na pewno i odbiorcy się znajdą. Pozdrawiam i życzę powodzenia w poprawieniu stylu literackiego.

5 komentarzy:

  1. Hmmm... Ciekawe, kto wykonał tę piękną grafikę z sową...? XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdolna administratorka Netka, mozesz nie znać ^^

      Usuń
    2. Kurczątko, coś mi to mówi, ale jakoś nie umiem skojarzyć, która to. XD

      Usuń
    3. Sowa wygrała XD

      Usuń
  2. Cóż mówię to z przykrością, ale muszę się z Tobą zgodzić. Pierwsze rozdziały tego opowiadania i dla mnie aktualnie są tragedią. Mimo wszystko dziękuję za recenzję i mam szczerą nadzieję, że w przyszłości wypadnę o wiele lepiej.
    Pozdrawiam gorąco, Danko.

    OdpowiedzUsuń