Gdy kochamy
17. new start?
Budynek, w którym znajdowała się moja nowa szkoła, był zupełnie inny od tego, który mieścił moje stare liceum. Z zewnątrz był o wiele mniej szary i nudny, otaczało go sporo zieleni; również w środku był dużo jaśniejszy, a korytarze – o wiele bardziej przestronne. Przebywająca tego dnia w szkole woźna pokierowała nas do gabinetu dyrektora. Do pomieszczenia wchodziło się przez sekretariat. Kiedy mama zapukała do drzwi, otworzyła nam młoda kobieta. – Panie Aleksandrowicz? – zapytała. Mama potwierdziła. – Pan dyrektor już czeka. Zapraszam. Po doświadczeniach z poprzedniej szkoły spodziewałam się kogoś pokroju Einsteina, tymczasem dyrektor, postawny mężczyzna w średnim wieku, wydawał się być jego niemalże całkowitym przeciwieństwem.
Obyczajowe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz