2018/05/14

Ocena bloga (16) Opowiadania Pana Kota (CREDO IN MORTEM)

Przed wami kolejna, już 16 recenzja, jaką macie okazję przeczytać na Szufladzie. Tym razem zgłoszenie, jakie poddawałam procesowi analizy spowodowało, że zaczynam się przekonywać do opowiadań... Choć dalej wolę dłuższe formy wypowiedzi, w których mogę zżyć się z bohaterami. Ale dość już gadania, nie po to tu jesteście, prawda?


Pierwsze wrażenie: 6 pkt.
a) grafika: szablon bez zarzutów, nie mam się czego doczepić. 3 pkt.
b) dobór czcionek: tutaj również jest w porządku. 3 pkt.

Obsługa bloga: zakładki logiczne, wszystko działa (przynajmniej nie wychwyciłam awarii) 4 pkt.

Treść: 27 pkt.
a) błędy ortograficzne: zdarzają się. Nawet dwa takie bardzo poważne, ale wyjaśnię to w komentarzu szczegółowym; dodatkowo stylistyka szwankuje, trzeba popracować nad synonimami. 2 pkt.
b) błędy interpunkcyjne: dużo. Nie zaznaczałam wszystkich, gdyż mijało się to z celem. Netka z naszej ekipy wytłumaczy je pewnie o wiele lepiej niż ja. Ogólnie na blogu spotykamy „ogólny problem przecinkowy”, o czym wspomnę poniżej. Opanujesz to jeszcze, nie przejmuj się ;). 1 pkt.
c) spójność tekstu: konstrukcyjnie bardzo dobrze; wydarzenia są umiejscowione w czasie, nie pojawiają się niespójności – nie zostaje mi nic innego jak przydzielić maksymalną ilość punktów. 5 pkt.
d) narracja: technika bardzo dobra, punkcik odcięty za dwie kwestie, opisane poniżej. 4 pkt.
e) lekkość pióra: opinia jest subiektywna, zatem nie mogę dać tu maksymalnej ilości punktów. 
Omawiam to przy komentarzu do pierwszej części. Być może to kwestia tego, że nie odnajduję się w takim typie świata przedstawionego, jednak nie czuję przymusu czekania na kolejną część. Przeczytałam, opowieści były przyjemne, owszem. Może kiedyś, w przyszłości jeszcze zajrzę, choć nie obiecuję – taki urok krótkich opowiadań, jak dla mnie. 10 pkt.

Teraz napiszę może słówko o tym, że nie mogłam się zebrać do recenzji. Przyznam się szczerze, że nie jestem fanką krótkich opowiadań i zbiorów takich w swoim życiu przeczytałam dwa, może trzy (mówię tu o książkowych wydaniach), z których jedynie „Pocałunki na Manhattanie” faktycznie mnie urzekły (tytuł jest mylący, polecam przyjrzenie się tej propozycji). Sceptycznie nastawiona odpaliłam cykl „CREDO IN MORTEM”. Zaskoczyło mnie, jak łatwo przyszło mi zagościć w świecie Pana Kota. 
Styl pisarski mówi o tym, że pisząca bloga osoba jest świadoma swego pióra i tego, co chce przekazać. Do konstrukcji opowieści nie można się przyczepić, gdyż mają to, co mieć powinny: umiarkowaną ilość opisów, charakterystyki bohaterów, sprytnie wplecione emocje; pozostawiają do tego jeszcze na sam koniec nutkę tajemniczości, co utrwala je w mózgu czytelnika na dłużej. Gorzej jeśli idzie o poprawność stylistyczną oraz zapisy dialogów. W tym miejscu od razu odeślę autora do Szkółki, by nie rozdrabiać się nad tym w wykazie błędów. Pojawiło się też kilka innych, rzadszych niedoskonałości, ale o tym już poniżej, w komentarzu do poszczególnych opowieści. Muszę pochwalić tytuły opowiadań: strasznie podoba mi się ich konstrukcja!

ATRAMENT, LIST I NIEBIESKIE OCZY.

Opowiadanie czyta się bardzo przyjemnie. Trzeba przyznać, że kreacja bohatera oraz świata jest bardzo dobrze przedstawiona, choć ma jeden mankament – nie jestem obeznana ze światem Herry'ego Pottera, zatem odbiór dla mnie był nieco utrudniony. Mam tu na myśli wyjaśnienie, że przykładowo Ślizgoni to uczniowie tego domu, zaś Gryfoni tego... Wiem, fanfiction rządzi się swoimi prawami, jednak nie przepadam za googlowaniem podczas lektury. Myślę, że małe akapit wyjaśniający to czy owo by się przydał. Z tekstu wynikało, iż Ven chciał dostać się do Slytherinu i tylko na tej podstawie byłabym w stanie przyporządkować określenie do przynależności. Kolejną rzeczą jest wymaganie od czytelnika wiedzy na temat książek, np.: jakie znaczenie ma siódmy czerwca w tej opowieści? Kompletnie tego nie rozumiem. Chyba, że docelową grupą odbiorców są tylko czytelnicy pani Rowling.
Masz dobry styl pisania, jest niekiedy lakoniczny, co nadaje „smaczku” opowieści. Widać, że narrator „siedzi głęboko w głowie” głównego bohatera, przez co nawet trzecioosobowa forma jest mocno spersonalizowana.

Wykaz zauważonych błędów:

Musiał siedzieć w pokoju, lub przy stole (…) – nie stawiamy przecinka przed „lub” jeśli używamy tego wyrazu po raz pierwszy.

Gdy słuchał o polityce wiedział jakie błędy popełniają politycy. – To zdanie nie brzmi zbyt dobrze. Sugerowałabym sięgnąć do synonimów lub przeredagować je w ogóle. Może wyraz „politycy” zastąpić „rządzącymi”?

(...) ale się nie odzywał, bo gdy raz się odezwał uznano go za debila (…) – taki drobny mankament, gdyż „odezwać” i „odzywać” są wyrazami bardzo podobnymi, mi jako czytelnikowi nie „zagrało”. Proponowałabym zastąpić „się odezwał” wyrażeniem „coś powiedział”. ;)

Pisał tam swoje poglądy, złości, żale i rzeczy, których nie rozumiał. – Trochę posypała się konstrukcja. „Pisał tam o swoich poglądach, złościach, żalach i rzeczach, których nie rozumiał” lub „Opisywał tam swoje poglądy, złości, żale i rzeczy, których nie rozumiał.”. Piszemy „o czymś”, opisujemy „coś”. ;)

Zamknął oczy i oparł głowę o chłodną szybę, powoli odpływał w objęcia morfeusza (…)  – Morfeusz to imię, a imiona piszemy wielką literką. ;)

(...) co oznaczało, że był już 7 czerwiec. – Po pierwsze „czerwca”, a po drugie coś, o czym pisałam niejednokrotnie w innych recenzjach: mamy czas pisząc opowiadanie, możemy napisać takie cyfry słownie.

— Co to jest? - zapytał jego ojciec pokazując na list. –  Wkradł się dywiz zamiast myślnika.

— Co to jest? - zapytał jego ojciec pokazując na list. — Służąca przyszła i powiedziała, że śpisz z jakimś listem. Dlaczego nie powiedziałeś, że dostałeś list? 
— Bo...
— Milcz, nie dostajesz dzisiaj śniadania — jego ojciec rzucił w niego listem, odwrócił się i wyszedł z pokoju.
Chłopak tylko westchnął i przewrócił oczami. Schował swój list do dziennika i zajął się analizowaniem wszystkich książek, które będą mu potrzebne. –  List, list, list... Synonimy sią potrzebne, może warto zastanowić się nad edycją tego fragmentu?

Te same, które dostała Anna. Właśnie Anna, jest jego siostrą bliźniaczką. – Drugie zdanie jest zapisane błędnie, przecinek jest w dziwnym miejscu. Moje propozycje:  „Właśnie Anna jest jego...”, „Właśnie, Anna jest jego...” (tu „właśnie jest czymś w rodzaju „Aha, jeszcze to!” lub po prostu „...dostała Anna –  jego siostra bliźniaczka”.

[Anna] zawsze była, jest i będzie pupilkiem jej ojca. –  Ojciec był ich obojga, nie tylko jej. Przecież byli bliźniakami?

Spojrzał jak na to stanowisko młodego dyrektora, który jak co roku witał uczniów przemową, przedstawiał nowego nauczyciela od OPCM i innymi pierdołami. –  w narracji trzecioosobowej nie używamy potocznych wyrazów, chyba, że są cytowaniem ;).

Usłyszał jak do pomieszczenia wpada czterech chłopaków. – Przed „jak” powinien być przecinek.

Następnego dnia po lekcjach udał się na wieżę astronomiczną. Musiał zapalić, a tam niewiele osób się teraz kręciło. Było zbyt zimno, aby ktokolwiek udał się w takie miejsce jak wieża. –  Powtórzenie „wieża” może zostać usunięte, przy zastąpieniu jej za drugim razem wyrazem „to”.

Wyciągnął papierosa i wetknął go sobie do ust, zapalił a następnie zaciągnął się dymem. Palił od 3 lat. Swojego pierwszego papierosa zapalił, gdy uciekł z domu i wpadł na jakąś podejrzaną bandę mugoli. –  Powinien być przecinek pomiędzy „zapalił” a „a”; powtórzenia: „papieros”, „zapalił”; cyfra pisana słownie wygląda lepiej w opowiadaniu.

I tak było, dostał od nich parę fajek i więcej się z nimi nie zobaczył. Zaczął kombinować i znalazł pewnego chłopaka, który miał wszystko i sprzedawał mu zawsze parę fajek za 4 galeony. Nagle coś zabrało mu fajkę z ust, spojrzał w bok i zobaczył niską dziewczynę o intensywnie niebieskich oczach, która zaciągała się jego papierosem. – Powtórzenie „fajka”, znów cyferka.

FIOŁKI, PERGAMIN I STAROŚĆ. 

W tym rozdziale nadal widać, że piszesz świadomie, a tekst jest przemyślany. Występują w nim niewielkie niedociągnięcia, gdyż wnioski wyciągane przez niewidomą osobę niekoniecznie są możliwe. Skąd Zack wiedział, że uśmiech, jaki wpłynął na jego twarzy przy poznawaniu Pottera nie dotarł do oczu? Ogólnie, ta część jest jak dla mnie lepsza niż poprzednia. Wydaje mi się, czy było do niej więcej weny?

Wykaz zauważonych błędów

Czym on jest jeśli się go nie odczuwa? – przecinek przed „jeśli”.

Sprawiał, że jeszcze bardziej uświadamiałem sobie, że jestem odrębny niż inne dzieci. – Nie istnieje takie wyrażenie „odrębny niż”. Istnieje za to „odrębny od” lub „inny, niż”. 

Przybiegła i zabrała mnie do mojego pokoju. Od tamtej pory miałem osobny pokój. – Stylistyka. Powtórzenie „pokój”.

(...) biurko było pod oknem półtora metra od ściany, a od łóżka 10 cm. – Po pierwsze przecinek przed „półtora”, po drugie: liczebniki lepiej wpisywać słownie, tam samo ja całe nazwy jednostek.

Grace pomogła mi przedostać się na niego, musiałem przejść przez ścianę. Pierwszy raz udało mi się nie uderzyć w ścianę, gdy na nią wpadałem. Wiecie jaki mam strach przed ścianami? – stylistyka. Powtórzenie „ściana”. W tym momencie nie będę już wypisywać tego typu błędów, autor przy czytaniu pewnie sam znajdzie pozostałe. Od razu podpowiem, że jest ich dość dużo.

BŁOTO, WIATR I KOMINEK.

Tutaj niestety pojawiło się wiele błędów. Postanowiłam nie wypisywać wszystkich, gdyż po prostu nie ma to większego sensu – są powielane. Co do samej historii, to zdecydowanie jest dobrze zbudowana, oddając nastój i klimat. Dobrym zabiegiem był już sam początek opowieści, w której rozpoczynamy lekturę w strugach deszczu. Kreacje bohaterów, choć lakoniczne w opisie, są trafne, pozwalając nam na wsiąknięcie w świat, jaki został przedstawiony w cyklu opowiadań.

Wykaz zauważonych błędów

Podobno za dużo pracy bierze na siebie, podobno za bardzo pracuje. –  Zdanie wygląda, jakby pisał je ktoś zupełnie inny, o gorszym stylu pisarskim... Proponuję przeredagować na „Podobno zbyt wiele pracy bierze na siebie, ponoć za dużo pracuje.”

Był Aurorem i to dosyć dobrym jak na swój wiek, ale cóż mógł na to poradzić, że jego zajebistość wszystkich przyćmiewała. – Kolokwializmów w narracji trzecioosobowej ciąg dalszy ;).

(...) pierwsza myśl jaka pojawiła się w jego głowie to, to, że deszcz się wkurzył i przyszedł do niego (…) – bez przecinka po pierwszym „to” KLIK; znów kolokwialne wyrażenie. 

(...) podniósł swoją leniwą dupę (…) – kolokwialne wyrażenie...

W pogotowiu miał różdżkę, gdy uchylał drzwi owy patyk schował za nimi. –  Po pierwsze: przecinek przed „owy”, po drugie: pierwszy przecinek lepiej zastąpić średnikiem ;). Błędów z brakiem lub zbyt dużą ilością przecinków nie będę już opisywała. 

Pałkarz szkolnej drużyny Quidditcha w takim okresie ponury był dziwnym zjawiskiem. – szyk zdania się zaburzył. „Pałkarz szkolnej drużyny Quiddiycha, ponury w takim okresie, był dziwnym zjawiskiem.”

Piękna blond włosa dziewczyna (…) – dziś przeczytałam, że nie można używać określenia „blondwłosa” czy „blond włosa”, gdyż takie coś nie istnieje. Po prostu „blondynka”.

(...) chłopak wyglądał o 100 razy lepiej niż na co dzień (…) –  znów liczebnik zapisany cyferką... To sprawdza się przy zapisywaniu dat oraz adresów, przykładowo.

Chwila zapomnienia, chęć ucieczki przed światem, a do tego doszła do niego wiadomość o jej za mąż pójściu. – „zamążpójście” to jeden wyraz. KLIK

(...) ale wiedziała jedno, że nie mogła wyprzeć się małżeństwa z Malfoyrm. – tu znów coś nie tak z konstrukcją... Proponowałabym: „ale widziała jedno: nie mogła wyprzeć się małżeństwa z Malfoyem.”. Do tego literówka ;).

Za bardzo kochała Adama, aby pozbywać się czegoś, co należ. – Coś zniknęło z tym zdaniu. Nie mam sugestii co do poprawy ;).

Po tygodniu spakowana wyjechała razem z matką i swoim mężem do stanów. – Pomijając interpunkcję: Stany Zjednoczone to  nazwa państwa, więc piszemy z dużej literki ;).

f) dialogi: dialogów jest niewiele, więc ciężko mi o tym aspekcie napisać coś więcej. Poza kilkoma błędami (punktowanymi w innych kategoriach) mogę doczepić się jedynie do zapisu po wypowiedzi. Linkowałam już. 5 pkt.

Suma punktów: 37/50. Gratuluję!

4 komentarze:

  1. Przeczytałem recenzje i bardziej wypowiem się jutro, ponieważ nie chce pisać tego na telefonie. Jednak bardzo dziękuję i w sumie nie sądziłem, że popełniam tyle błędów. Ogólnie to chyba wina tego, że nie mam jakiejś drugiej osoby, która by mi zwróciła na takie rzeczy uwagę. Ale o tym później.
    Jeszcze tylko, co do tego siódmego to - uczniowie Hogwartu dostają list w dniu swoich urodzin. Jego siostra urodziła się 6 i on niby też, ale to, że jednak był siódmy to miało pokazać, że coś tu nie gra z jego datą urodzin. I dałaś mi pomysł. Zrobię słownik do każdego rozdziału i wrzucę link na początku, aby tam najpierw spojrzeć jeśli nie zna się fandomu. Jutro naprawdę więcej powiem od siebie itd.
    Dziękuję 😘💕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie ;) Mam nadzieję, że wskazane błędy pomogą Ci się doskonalić, bo - jak napisałam - piszesz świadomie. Nie są do zlepki słów i przypadkowych rzeczy. Ogólnie jest tak, że nikt nie jest nieomylny i podejrzewam że nawet twórczyni HP ma swojego korektora i to nie jednego ;)
      Mam nadzieję, że nie poczułeś się urażony opinią? Staram się być jak najbardziej uczciwa w tych analizach, a punktacja wydaje mi się coraz bardziej źle rozłożona. Gwarantuję Ci, że pomimo wyniku, jest to jeden z najlepszych blogów, z jakimi się spotkałam. Myślę, że korektor zrobi robotę i problem zniknie ;).

      Usuń
  2. [Anna] zawsze była, jest i będzie pupilkiem jej ojca. – Ojciec był ich obojga, nie tylko jej. Przecież byli bliźniakami?

    Znaczy, tu będzie wyjaśnione dlaczego jest tam jej, a nie ich. To są pewne smaczki, które z biegiem historii będą powoli wyjaśniane. Narrator wie więcej od postaci, wie więcej od czytelnika i daje wskazówki dotyczące historii.

    Co do słów potocznych w moim stylu pisania – ja tak lubię pisać, a chcę też za pomocą słów potocznych ukazać trochę postrzeganie świata przez bohatera. Narrator utożsamia się z bohaterem. Przejmuje jego umysł i obrazuje jego świat za pomocą słów bliskich bohaterowi.

    Wszystkie błędy jakie mi pokazałaś poprawiłem. Szukałem też innych i te, które zauważyłem również poprawiłem. I nie mam za złe tego, że mi pokazywałaś to gdzie robię błędy. Głównie to jestem z tego zadowolony i to był pierwszy powód, dla którego się tu zgłosiłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przy recenzjach zawsze człowiek ma takie rany, nie umiem pisać, takie głupie błędy i nie ma w tym nic złego xD Pamiętam moje literówki: wiem, jak zapisywać dialogi itp itd, ale jak piszę na szybko, bezmyślnie, to zawsze jakąś literówkę sobie zrobię, albo w ogóle zjem przecinek. Raz nawet źle zapisałam dialog, co aż mnie w serce uderzyło... Teraz niby mam kogoś, kto mnie sprawdza, więc powinno być lepiej ;D
      PS: Serio mi się nie chce moich opowiadań po sobie czytać xD

      Usuń