Uwaga, czytelnicy! Mam dla was tajemnicę... Zakochałam się! Choć widzieliśmy się krótko, z uwagi na niewielką ilość rozdziałów, to zaiskrzyło i już wiem, że to nie zwykłe zauroczenie.. To miłość! A teraz dosyć już wstępów, przejdźmy do tego, co na prawdę się liczy i wywołuje zainteresowanie. Przed wami świeżutka, nowiutka i subiektywna jak zwykle recenzja!
Pierwsze wrażenie: (3/6 pkt.)
a) grafika: nagłówek jest przyjemny
dla oka, pomysłowy i dynamiczny; niestety nie mieści cię cały na
pierwszym rzucie bloga. Doradzałabym zmniejszenie go w programie
graficznym (np. PhotoScape).
Dodatkowo przy standardowym wymiarze ekranu pojawia się pasek do
przesuwania stronki w bok... Blog jest zwyczajnie zbyt rozległy. 1
pkt.
b) dobór czcionek: czcionka
zastosowana na blogu jest czytelna, nie przesadzona i powiem
szczerze, że gdyby nie kontrast (czarne tło, biały tekst) nie
miałabym się do czego przyczepić. Czytanie dużej ilości białego
tekstu na czarnym tle powoduje ból oczu. Niemal taki sam efekt
wizualny można uzyskać dzięki zastosowaniu koloru jasnoszarego, a
patrzałki nie bolą :). 2 pkt.
Obsługa bloga (4/4): tutaj wszystko
działa, jest logiczne i ogólnie nie mam się do czego przyczepić
;). 4 pkt.
Treść: (34/40 pkt.)
a) błędy ortograficzne,
składniowe, gramatyczne: mam złe wiadomości. Wyłapałam niestety
parę razy coś, co mi nie zagrało, więc zanurzyłam się w
przepastne czeluści internetu i znalazłam panaceum na zgrzyt. Przy
wychwyconych błędach, w niższym podpunkcie, pojawią się linki. 3
pkt.
b) błędy interpunkcyjne: wszyscy
kochamy przecinki! Ale nie dawajmy ich aż tyle ;). Mimo wszystko
tragicznie nie było: 2 pkt.
c) spójność tekstu: tu jest wszystko
ogólnie w porządku, jednak podczas czytania trafiłam na dwukrotne
bodajże określenie chwili jako „pięć minut”. Pięć minut to
całkiem sporo, jak na przypadkowe przygniatanie kogoś ciężarem
własnego ciała ;). Skomentowałam to poniżej, więc na tym
zakończę ten podpunkt. 4 pkt.
d) narracja: tu można się uczyć
blogować. Styl pisania jest lekki, przyjemny, dynamiczny... Cudowny!
Blogi nie muszą być pisane jak epopeje narodowe, a ten jest wzorem
do naśladowania dla innych osób, konstruujących romanse,
humoreski, obyczajówki. Uwielbiam, jak sprawiasz, że wciąga mnie
do głowy bohaterów! W niewielu zdaniach, które wyszczególniłam poniżej, wdał się bałaganik. Ale obcinam tylko punkt. 4 pkt.
e) lekkość pióra: rany, zassałam to
opowiadanie! Po raz pierwszy (chyba) daję tu maksymalną ilość
punktów! Dalszy komentarz poniżej, z omówieniem błędów. 15 pkt.
f) dialogi: poza częstym krzyżowaniem
rąk, które bohaterowie wprost uwielbiają, dialogi i opis
werbalnych/niewerbalnych czynności jest świetnie, dynamicznie
prowadzony. Mimo wszystko nie mogę tutaj dać maksymalnej ilości
punktów: niektóre wypowiedzi bohaterów kompletnie nie psują do
ich charakterów, bohaterowie mają nagłe „zdziecinnienie”. 6 pkt.
Komentarz szczegółowy i wykaz błędów
Prolog
[...] która być może was rozbawi,
lub rozczuli, może czasem zdenerwuje […] - przed „lub” bez
przecinka.
I tak, jak niekoronowany król horrorów
[…] - „tak jak”, gdyż w tym wyrażeniu nie oddziela się
wyrazów przecinkiem.
♣
Pomysł na serwowanie opowieści jako historia opowiadana przez matkę dzieciom (tak wywnioskowałam) troszkę nie za bardzo się klei. Jaka mama opowie swym latoroślą historię z wulgaryzmami? Mimo to jako Prolog ten tekst jest napisany ciekawie i z pomysłem.
1. Pieprzony koszykarz
[...] ale akurat jego srogie
spojrzenia, mało mnie obchodziły. - również nie potrzeba tego
przecinka.
[...] a mianowicie, był Uchiha. - tu
troszkę się rozpiszę, gdyż przyznam szczerze, że nigdy nie
wnikałam w odmianę azjatyckich imion przez przypadki. Udało mi się
znaleźć w sieci stronkę, która (mam nadzieję) rozwiązuje ten
problem (klik) i wyczytałam w niej, że nazwisko to odmienia się w
języku polskim brzmi to „Był Uchichą”. Załączam tabelkę ;).
[...] skoro jego nazwisko, było
nazwiskiem tych pieprzonych snobów – ponownie: nie trzeba
przecinka.
Jakim cudem, to miało mieć sens? -
kolejny niepotrzebny przecinek.
Te ściany tylko bardziej popsuły mi
humor swoim radosnym odcieniem. - w tym zdaniu pojawił się chyba
jakiś rozszalały link - „ś” w „ścianie” jest podświetlone
:).
[...] oni ledwo zipieli […] -
odmiana „zipać” w tym przypadku powinna brzmieć „zipali”. W
celu potwierdzenia polecać zerknąć na stronkę (klik).
[...] ale ta synchronizacja, to było
coś niezwykłego. - przecinek mógłby zostać zastąpiony
wielokropkiem (…), wydaje mi się, że zdanie brzmiałoby wtedy
lepiej.
[...] żeby twoja kochana piłeczka,
perfidnie zmiażdżyła ci nos. - przecinek niepotrzebny.
Po kilku minutach oderwałem od nich
wzrok i popatrzyłem na jej pełne ust. - literówka: „usta”.
Ten strach, był u niej niespotykany. -
przecinek niepotrzebny.
Dziewczyno, nawet wszyscy nauczyciele
poza Kaszalotem, boją się was rozdzielać […] - zdanie jest
niefortunnie zbudowane. Proponuję: „Dziewczyno! Nawet wszyscy
nauczyciele, poza Kaszalotem, boją się was rozdzielać”
—Stwierdzam fakty. - zaginiona spacja
;).
Czy byłabym w stanie, kiedykolwiek się
do tego przyznać? - a fe, znów przecinek! Też mam z nimi czasem
problem, nie martw się ;).
♣
Rozdział czytało się CUDOWNIE. Na
prawdę - wartka akcja, świetnie poprowadzone przemyślenia,
historia wciąga. Masz na prawdę przyjazny styl pisania, nawet
wulgaryzmy (które zwykle w słowie pisanym mnie rażą) są tu w
porządku. Intryguje mnie tajemnicza postać z przeszłości głównej
bohaterki, a sam Uchiha ma w sobie coś pociągającego. Kurczę, że
też nie czytałam opowiadania już wcześniej! Mam nadzieję, że
kolejne części utrzymają poziom.
2. Biała Wojna
[...] jak jakieś dzieciaki, pierwszym
papierosem. - bez przecinka.
[...] Nateko stanęła, jak wryta […]
- bez przecinka.
[...] ale Akihiro w połączeniu z
alkoholem, oznaczał kłopoty. - tu akurat potrzeba przecinka, po
„Ahihiro”.
Szczególnie, że był Uchiha. - znów
odmiana, patrz wyżej. Nie będę przytaczać wszystkich takich
przypadków; nie ma ich co prawda dużo, ale kwestia jest wyjaśniona.
Phi, chyba wspominałam, że prędzej
piekło zamarznie. - zdanie pytające kończymy znakiem zapytania ;).
Nateko przewróciła oczami i prychnęła
pod nosem, na widok jego groźnej miny. - bez przecinka.
Czy ona musiała być jednocześnie
irytująca i seksowna. - znów: zdanie pytające, na końcu powinien
znaleźć się znak zapytania.
Tak jest prze pani - „psze pani”,
choć nie znalazłam do tego linku. Jest to skrótka od „proszę
pani”, wyraz „prze” funkcjonuje raczej nako określenie 3 os.
l. poj. cz. teraźniejszego i jest pochodną od „parcia”.
♣
Dalej jestem zachwycona! Mam taką
drobną uwagę, zastanawiałam się nad tym przez całe dwa
rozdziały: sądzę, ze epitety, jakimi obrzucają się bohaterowie,
powinny być zapisywane dużą literą. W tym kontekście "Krasnal"
jest zamiennikiem imienia, zatem odnosi się do konkretnych osób, a
tym samym zastępuje imię. I druga drobna uwaga - nie jest to błąd,
ale Yorumi i Itachi troszkę zbyt często krzyżują ręce. Rzuciło
mi się to w oczy, stąd wzmianka. Może w kolejnych rozdziałach
warto zastosować inne "animacje"?
Klikam w kolejny rozdział!
3. Devil Paradise
— Robota? —Yumi skrzyżowała ręce
pod brodą. - zjedzona spacja.
[…] kłaki praktycznie uniemożliwiły
mi widoczność na jego twarz. - jego twarzy. W tym zdaniu coś nie
gra... Widoczność Księżyca, widoczność na drodze, ale nie
widoczność na drogę.
Po najwyżej pięciu minutach słuchania
jej płytkich oddechów [...] - pięć minut to całkiem sporo. Już
wcześniej zwróciłam na to uwagę przy okazji kameralnej rozgrywki.
Może warto skrócić nieco czas? Jeśli mi nie wierzysz: ustaw
minutnik na pięć minut i wyobraź sobie, jak niezręczne byłoby
leżenie na kimś po potknięciu albo słuchanie płytkich oddechów
w tym interwale czasowym.
Widzę w jej oczach, że cos jest nie
tak. - uciekła kreseczka nad „s”. Chyba, że chodzi o „cosinus”,
to przepraszam xD.
Mógł mówić, co chciał, ale zdawał
sobie z tego sprawę. Po prostu nie chciał tego słuchać. -
powtórzenie „chciał”: styl. Może zastąpić za pierwszym razem
„Mógł mówić, co mu się podobało/na co miał ochotę, ale
zdawał sobie...”
♣
Ostatni rozdział również mi się
podobał. Opowiadanie do tego stopnia zrobiło na mnie wrażenie, że
nawet podczas odkurzania (wiem, romantycznie jak cholera) rozmyślałam
sobie o nim, dochodząc do jednego wniosku. Jakiego? O tym za chwilę.
W związku z tym, że rozdziały
wytypowane do sprawdzenia się skończyły, nadszedł czas
wygłoszenia jakiegoś sensownego komentarza. W pierwszej kolejności:
Twoja interpunkcja jest dość dobra; z rozdziału na rozdział
pojawia się mniej takich błędów, co wróży świetnie przyszłości
AYM?. Styl pisania masz lekki, dowcipny i łatwo przyswajalny, że
tak to ujmę. Opowieść nie tyle się czyta, co pożera, a potem na
się ochotę na więcej, więcej i jeszcze więcej.
Drugą rzeczą jest upływ czasu.
Momentami nieco się chwieje, zwłaszcza, gdy wspominasz o „pięciu
minutach”, ale o tym już pisałam.
Ostatnim punktem mojej wypowiedzi
będzie coś, co podsumuje AYM? całkowicie. Twoja opowieść jest
świetna, gdybym miała komuś wytłumaczyć jak ma wyglądać
blogowe opowiadanie, szczególnie fanfiction, zdecydowanie
pokazałabym palcami wskazującymi obu rąk ten właśnie adres.
Jednak jeśli chciałabyś zająć się pisaniem na poważnie
(szykując się do wydania książki), musiałabyś popracować nad
tym, by w opowiadaniu pojawiały się jedynie „słownikowe”
wyrazy; póki co dobrym pomysłem na wpisywanie neologizmów jest
używanie cudzysłowu lub pisanie wyrazów typu „Auć”, „Taaa”
kursywą. Jeśli zaś planujesz pozostać w świecie blogów, to nie
musisz kompletnie się tym przejmować i możesz nadal pisać w ten
sam sposób (ale z mniejszą ilością przecinków ^.^). Cyfrowe
opowiadania amatorskie mają nieco mniej wytycznych, a blog jak
najbardziej się w nich mieści.
Z niecierpliwością wyczekiwać będę
kolejnego rozdziału na blogu, gdyż pozostanę na nim jako
czytelniczka. Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko,
gdy czasem skomentuję to czy owo?
Pozdrawiam i trzymam kciuki za wenę!
Dziękuję za dostarczoną rozrywkę ;)!
Suma punktów: 41/50 pkt. Gratuluję!!!


Kurczę, ta odmiana Uchihy to naprawdę przydatna rzecz O.O Dzięki :D
OdpowiedzUsuńA tak ogółem to bardzo, ale to baaardzooo dziękuję za tę recenzję. Nie tylko dlatego, że aż mi się cieplusio na serduszku zrobiło. Przede wszystkim dziękuję Ci za krytykę. Wiem teraz, czego mam się wystrzegać i będę dalej brnąć w polepszanie strony technicznej moich tekstów :D
W niedługim czasie postaram się zmienić mankamenty graficzne bloga, co powinno jedynie umilić czytanie (chwilowo przez kilka dni jeszcze nie mam wolnego :/), a potem zaraz poprawię rozdziały. Te wskazówki są bardzo przydatne.
Cieszę się, że zostaniesz na blogu jako czytelniczka ^^ To chyba cieszy mnie z tego wszystkiego najbardziej.
Dostałam po prostu niezwykły prezent bez okazji :D
Dziękuję ślicznie <3
Wdzięczna to możesz być tylko sobie :) Zrobiłaś kawał dobrego opowiadania, tylko teraz kontynuuj ładnie :D Czytanie dało mi tyle radochy :D
Usuń