2018/03/18

Ocena bloga (12) Are You Mine?


Uwaga, czytelnicy! Mam dla was tajemnicę... Zakochałam się! Choć widzieliśmy się krótko, z uwagi na niewielką ilość rozdziałów, to zaiskrzyło i już wiem, że to nie zwykłe zauroczenie.. To miłość! A teraz dosyć już wstępów, przejdźmy do tego, co na prawdę się liczy i wywołuje zainteresowanie. Przed wami świeżutka, nowiutka i subiektywna jak zwykle recenzja!


Pierwsze wrażenie: (3/6 pkt.)
a) grafika: nagłówek jest przyjemny dla oka, pomysłowy i dynamiczny; niestety nie mieści cię cały na pierwszym rzucie bloga. Doradzałabym zmniejszenie go w programie graficznym (np. PhotoScape). Dodatkowo przy standardowym wymiarze ekranu pojawia się pasek do przesuwania stronki w bok... Blog jest zwyczajnie zbyt rozległy. 1 pkt.
b) dobór czcionek: czcionka zastosowana na blogu jest czytelna, nie przesadzona i powiem szczerze, że gdyby nie kontrast (czarne tło, biały tekst) nie miałabym się do czego przyczepić. Czytanie dużej ilości białego tekstu na czarnym tle powoduje ból oczu. Niemal taki sam efekt wizualny można uzyskać dzięki zastosowaniu koloru jasnoszarego, a patrzałki nie bolą :). 2 pkt.

Obsługa bloga (4/4): tutaj wszystko działa, jest logiczne i ogólnie nie mam się do czego przyczepić ;). 4 pkt.

Treść: (34/40 pkt.)
a) błędy ortograficzne, składniowe, gramatyczne: mam złe wiadomości. Wyłapałam niestety parę razy coś, co mi nie zagrało, więc zanurzyłam się w przepastne czeluści internetu i znalazłam panaceum na zgrzyt. Przy wychwyconych błędach, w niższym podpunkcie, pojawią się linki. 3 pkt.
b) błędy interpunkcyjne: wszyscy kochamy przecinki! Ale nie dawajmy ich aż tyle ;). Mimo wszystko tragicznie nie było: 2 pkt.
c) spójność tekstu: tu jest wszystko ogólnie w porządku, jednak podczas czytania trafiłam na dwukrotne bodajże określenie chwili jako „pięć minut”. Pięć minut to całkiem sporo, jak na przypadkowe przygniatanie kogoś ciężarem własnego ciała ;). Skomentowałam to poniżej, więc na tym zakończę ten podpunkt. 4 pkt.
d) narracja: tu można się uczyć blogować. Styl pisania jest lekki, przyjemny, dynamiczny... Cudowny! Blogi nie muszą być pisane jak epopeje narodowe, a ten jest wzorem do naśladowania dla innych osób, konstruujących romanse, humoreski, obyczajówki. Uwielbiam, jak sprawiasz, że wciąga mnie do głowy bohaterów! W niewielu zdaniach, które wyszczególniłam poniżej, wdał się bałaganik. Ale obcinam tylko punkt. 4 pkt.
e) lekkość pióra: rany, zassałam to opowiadanie! Po raz pierwszy (chyba) daję tu maksymalną ilość punktów! Dalszy komentarz poniżej, z omówieniem błędów. 15 pkt.
f) dialogi: poza częstym krzyżowaniem rąk, które bohaterowie wprost uwielbiają, dialogi i opis werbalnych/niewerbalnych czynności jest świetnie, dynamicznie prowadzony. Mimo wszystko nie mogę tutaj dać maksymalnej ilości punktów: niektóre wypowiedzi bohaterów kompletnie nie psują do ich charakterów, bohaterowie mają nagłe „zdziecinnienie”. 6 pkt.


Komentarz szczegółowy i wykaz błędów


Prolog

[...] która być może was rozbawi, lub rozczuli, może czasem zdenerwuje […] - przed „lub” bez przecinka.

I tak, jak niekoronowany król horrorów […] - „tak jak”, gdyż w tym wyrażeniu nie oddziela się wyrazów przecinkiem.

Pomysł na serwowanie opowieści jako historia opowiadana przez matkę dzieciom (tak wywnioskowałam) troszkę nie za bardzo się klei. Jaka mama opowie swym latoroślą historię z wulgaryzmami? Mimo to jako Prolog ten tekst jest napisany ciekawie i z pomysłem.


1. Pieprzony koszykarz

[...] ale akurat jego srogie spojrzenia, mało mnie obchodziły. - również nie potrzeba tego przecinka.

[...] a mianowicie, był Uchiha. - tu troszkę się rozpiszę, gdyż przyznam szczerze, że nigdy nie wnikałam w odmianę azjatyckich imion przez przypadki. Udało mi się znaleźć w sieci stronkę, która (mam nadzieję) rozwiązuje ten problem (klik) i wyczytałam w niej, że nazwisko to odmienia się w języku polskim brzmi to „Był Uchichą”. Załączam tabelkę ;).

[...] skoro jego nazwisko, było nazwiskiem tych pieprzonych snobów – ponownie: nie trzeba przecinka.

Jakim cudem, to miało mieć sens? - kolejny niepotrzebny przecinek.

Te ściany tylko bardziej popsuły mi humor swoim radosnym odcieniem. - w tym zdaniu pojawił się chyba jakiś rozszalały link - „ś” w „ścianie” jest podświetlone :).

[...] oni ledwo zipieli […] - odmiana „zipać” w tym przypadku powinna brzmieć „zipali”. W celu potwierdzenia polecać zerknąć na stronkę (klik).

[...] ale ta synchronizacja, to było coś niezwykłego. - przecinek mógłby zostać zastąpiony wielokropkiem (…), wydaje mi się, że zdanie brzmiałoby wtedy lepiej.

[...] żeby twoja kochana piłeczka, perfidnie zmiażdżyła ci nos. - przecinek niepotrzebny.

Po kilku minutach oderwałem od nich wzrok i popatrzyłem na jej pełne ust. - literówka: „usta”.

Ten strach, był u niej niespotykany. - przecinek niepotrzebny.

Dziewczyno, nawet wszyscy nauczyciele poza Kaszalotem, boją się was rozdzielać […] - zdanie jest niefortunnie zbudowane. Proponuję: „Dziewczyno! Nawet wszyscy nauczyciele, poza Kaszalotem, boją się was rozdzielać”

—Stwierdzam fakty. - zaginiona spacja ;).

Czy byłabym w stanie, kiedykolwiek się do tego przyznać? - a fe, znów przecinek! Też mam z nimi czasem problem, nie martw się ;).


Rozdział czytało się CUDOWNIE. Na prawdę - wartka akcja, świetnie poprowadzone przemyślenia, historia wciąga. Masz na prawdę przyjazny styl pisania, nawet wulgaryzmy (które zwykle w słowie pisanym mnie rażą) są tu w porządku. Intryguje mnie tajemnicza postać z przeszłości głównej bohaterki, a sam Uchiha ma w sobie coś pociągającego. Kurczę, że też nie czytałam opowiadania już wcześniej! Mam nadzieję, że kolejne części utrzymają poziom.


2. Biała Wojna

[...] jak jakieś dzieciaki, pierwszym papierosem. - bez przecinka.

[...] Nateko stanęła, jak wryta […] - bez przecinka.

[...] ale Akihiro w połączeniu z alkoholem, oznaczał kłopoty. - tu akurat potrzeba przecinka, po „Ahihiro”.

Szczególnie, że był Uchiha. - znów odmiana, patrz wyżej. Nie będę przytaczać wszystkich takich przypadków; nie ma ich co prawda dużo, ale kwestia jest wyjaśniona.

Phi, chyba wspominałam, że prędzej piekło zamarznie. - zdanie pytające kończymy znakiem zapytania ;).

Nateko przewróciła oczami i prychnęła pod nosem, na widok jego groźnej miny. - bez przecinka.

Czy ona musiała być jednocześnie irytująca i seksowna. - znów: zdanie pytające, na końcu powinien znaleźć się znak zapytania.

Tak jest prze pani - „psze pani”, choć nie znalazłam do tego linku. Jest to skrótka od „proszę pani”, wyraz „prze” funkcjonuje raczej nako określenie 3 os. l. poj. cz. teraźniejszego i jest pochodną od „parcia”.


Dalej jestem zachwycona! Mam taką drobną uwagę, zastanawiałam się nad tym przez całe dwa rozdziały: sądzę, ze epitety, jakimi obrzucają się bohaterowie, powinny być zapisywane dużą literą. W tym kontekście "Krasnal" jest zamiennikiem imienia, zatem odnosi się do konkretnych osób, a tym samym zastępuje imię. I druga drobna uwaga - nie jest to błąd, ale Yorumi i Itachi troszkę zbyt często krzyżują ręce. Rzuciło mi się to w oczy, stąd wzmianka. Może w kolejnych rozdziałach warto zastosować inne "animacje"?
Klikam w kolejny rozdział!


3. Devil Paradise

— Robota? —Yumi skrzyżowała ręce pod brodą. - zjedzona spacja.

[…] kłaki praktycznie uniemożliwiły mi widoczność na jego twarz. - jego twarzy. W tym zdaniu coś nie gra... Widoczność Księżyca, widoczność na drodze, ale nie widoczność na drogę.

Po najwyżej pięciu minutach słuchania jej płytkich oddechów [...] - pięć minut to całkiem sporo. Już wcześniej zwróciłam na to uwagę przy okazji kameralnej rozgrywki. Może warto skrócić nieco czas? Jeśli mi nie wierzysz: ustaw minutnik na pięć minut i wyobraź sobie, jak niezręczne byłoby leżenie na kimś po potknięciu albo słuchanie płytkich oddechów w tym interwale czasowym.

Widzę w jej oczach, że cos jest nie tak. - uciekła kreseczka nad „s”. Chyba, że chodzi o „cosinus”, to przepraszam xD.

Mógł mówić, co chciał, ale zdawał sobie z tego sprawę. Po prostu nie chciał tego słuchać. - powtórzenie „chciał”: styl. Może zastąpić za pierwszym razem „Mógł mówić, co mu się podobało/na co miał ochotę, ale zdawał sobie...”


Ostatni rozdział również mi się podobał. Opowiadanie do tego stopnia zrobiło na mnie wrażenie, że nawet podczas odkurzania (wiem, romantycznie jak cholera) rozmyślałam sobie o nim, dochodząc do jednego wniosku. Jakiego? O tym za chwilę.
W związku z tym, że rozdziały wytypowane do sprawdzenia się skończyły, nadszedł czas wygłoszenia jakiegoś sensownego komentarza. W pierwszej kolejności: Twoja interpunkcja jest dość dobra; z rozdziału na rozdział pojawia się mniej takich błędów, co wróży świetnie przyszłości AYM?. Styl pisania masz lekki, dowcipny i łatwo przyswajalny, że tak to ujmę. Opowieść nie tyle się czyta, co pożera, a potem na się ochotę na więcej, więcej i jeszcze więcej.
Drugą rzeczą jest upływ czasu. Momentami nieco się chwieje, zwłaszcza, gdy wspominasz o „pięciu minutach”, ale o tym już pisałam.
Ostatnim punktem mojej wypowiedzi będzie coś, co podsumuje AYM? całkowicie. Twoja opowieść jest świetna, gdybym miała komuś wytłumaczyć jak ma wyglądać blogowe opowiadanie, szczególnie fanfiction, zdecydowanie pokazałabym palcami wskazującymi obu rąk ten właśnie adres. Jednak jeśli chciałabyś zająć się pisaniem na poważnie (szykując się do wydania książki), musiałabyś popracować nad tym, by w opowiadaniu pojawiały się jedynie „słownikowe” wyrazy; póki co dobrym pomysłem na wpisywanie neologizmów jest używanie cudzysłowu lub pisanie wyrazów typu „Auć”, „Taaa” kursywą. Jeśli zaś planujesz pozostać w świecie blogów, to nie musisz kompletnie się tym przejmować i możesz nadal pisać w ten sam sposób (ale z mniejszą ilością przecinków ^.^). Cyfrowe opowiadania amatorskie mają nieco mniej wytycznych, a blog jak najbardziej się w nich mieści.

Z niecierpliwością wyczekiwać będę kolejnego rozdziału na blogu, gdyż pozostanę na nim jako czytelniczka. Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, gdy czasem skomentuję to czy owo?

Pozdrawiam i trzymam kciuki za wenę! Dziękuję za dostarczoną rozrywkę ;)!

Suma punktów: 41/50 pkt. Gratuluję!!!

2 komentarze:

  1. Kurczę, ta odmiana Uchihy to naprawdę przydatna rzecz O.O Dzięki :D
    A tak ogółem to bardzo, ale to baaardzooo dziękuję za tę recenzję. Nie tylko dlatego, że aż mi się cieplusio na serduszku zrobiło. Przede wszystkim dziękuję Ci za krytykę. Wiem teraz, czego mam się wystrzegać i będę dalej brnąć w polepszanie strony technicznej moich tekstów :D
    W niedługim czasie postaram się zmienić mankamenty graficzne bloga, co powinno jedynie umilić czytanie (chwilowo przez kilka dni jeszcze nie mam wolnego :/), a potem zaraz poprawię rozdziały. Te wskazówki są bardzo przydatne.
    Cieszę się, że zostaniesz na blogu jako czytelniczka ^^ To chyba cieszy mnie z tego wszystkiego najbardziej.
    Dostałam po prostu niezwykły prezent bez okazji :D
    Dziękuję ślicznie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wdzięczna to możesz być tylko sobie :) Zrobiłaś kawał dobrego opowiadania, tylko teraz kontynuuj ładnie :D Czytanie dało mi tyle radochy :D

      Usuń