"To jest prawdziwa przyjaźń – osłaniać innych nawet kosztem siebie."
*36*
"Paul przywitał się z Jamesem i Syriuszem, którzy siedzieli w kuchni i jedli obiad. Black chciał mu nałożyć jedzenie, ale podziękował, bo nie wyglądało apetycznie.
– Który z was to zrobił? – Zapytał, a Potter wyszczerzył zęby w uśmiechu. – Dobrze, że ciocia tego nie widzi.
– Mówisz już do niej per ciocia? – Zapytał Syriusz wyższym głosem, niż mówił normalnie.
– I dobrze. Nie ma nic gorszego niż kumpel, który mówi na moją matkę po imieniu. – Mruknął pod nosem James, a Łapa parsknął śmiechem."
Fanfiction, Romans, Huncwoci

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz