Mrok Weiry - Ona Cienia nie miała, jego cień miał kolce.
XXI - Ktoś mnie prześladuje
– To ćwiczenie jest bezsensowne. – Głos Kaska, który rozległ się tuż nad moją głową zaskoczył mnie całkowicie. Chłopak trzymał w ręce opaskę i wpatrywał się we mnie opierając o kij ćwiczebny. – Mam dość lania innych. Może pomogę ci w tym czymś, co teraz robisz? – Uniósł brew, wskazując ruchem głowy na rozłożoną przede mną mapę.
– Miałeś ćwiczyć. – Zaczęłam zbierać pośpiesznie notatki z podłogi, by przypadkiem nie zrozumiał, co właściwie chcę zrobić.
– Wolę ćwiczyć z tobą. – Schylił się, podnosząc jedną z kartek. – Podmokły i święty? – Obie brwi powędrowały ku górze. – O co chodzi?
– Nie musisz wiedzieć o wszystkim! – Zerwałam się z ziemi, wyrywając notatkę z jego dłoni. Papier naderwał się.
– Weiro, w obliczu zaistniałych okoliczności wolałbym jednak mieć pełny obraz sytuacji. – Odrzucił na ziemię zarówno kij, jak i opaskę, próbując uszczknąć coś z mojego pliku papieru. Udało mu się wydobyć zapis o zapadnięciu się Pierwszego Domu. – Po co ci to... – Spojrzał na mnie, unosząc kartkę ponad głowę i czytając dalej. Sprytne. Nie mogłam po nią sięgnąć.
Fantastyka, Urban Fantasy, Wojenne, Szkolne

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz