Live fast, die young
10.
Wyszli na zewnątrz. Przez chwilę Rooney łudził się, że Rhodes żartowała, jednak gdy drzwi się zamknęły i Joshua usłyszał szczęk klucza, nadzieja zgasła w jednej chwili niczym świeczka zdmuchnięta z tortu. Wpatrywał się w barak z rozchylonymi ustami, wciąż nie wierząc w to, że został wyrzucony z ośrodka szkoleniowego. Bardziej już spodziewałby się średniowiecznych tortur niż… TEGO.
Poczuł na sobie wzrok Carmen i momentalnie przypomniał sobie o tym, co przed paroma minutami sugerowała.
– To twoja wina – wydusił, rozpaczliwie przerzucając spojrzenie to na drzwi, to na współtowarzyszkę.
– Moja?! Ja tylko zapytałam, czy wziąłeś mój pudding!
kryminał, fanfiction, CHERUB

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz