Julia i demony
Rozdział 6
Zazza w milczeniu wbija spojrzenie w ognisko. Nono wzdycha. Wsuwa koniec kija – ten pozbawiony kiełbasy – pod kępkę trawy, by unieść narzędzie i sprawdzić stopień wypieczenia.
– Masz rację – mówi w końcu. – Tym razem mamy szansę być pierwsi, a należy się nam to. Poza tym chętnie utrę jej nosa. A teraz wybaczcie, biorę bułeczkę i będę jadł.
Chłopak zajmuje się posiłkiem, a ja odciągam Zazzę kilka kroków dalej.
– O czym wy do cholery mówicie? Moglibyście używać jakichś precyzyjniejszych określeń? Mam idiotycznie wrażenie, jakbyście zapominali o podmiocie w zdaniu... – W moim głosie nie da się nie usłyszeć irytacji. Narastała ona podczas całego ich dialogu, a teraz osiąga szczyt. Już nie poruszam kwestii tego, że mówią o mnie, jakby mnie wcale nie było obok.
– Są rzeczy, o których mówi się tylko szeptem. – Dziewczyna przykłada palec do ust.
Zwalczam potrzebę przewrócenia oczami. Ten tekst czytałam kilka lat temu w książce Fitzpatrick.
Paranormalne, Autorskie, Młodzieżowe

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz