Lucky One
Rozdział 7
– Nie mogłeś zasnąć? A może po prostu ktoś ci na to nie pozwalał? – Znacząco poruszył brwiami.
– Że niby Wojtek? – Andrzej posłał mu najbardziej tępe spojrzenie na jakie było go stać.
Przyjmujący wydał z siebie jęk zarzynanego jelenia i z masochistycznie sam przywalił sobie w łeb. Tak dla zasady, żeby nie było.
– Nie, głupku! Mam na myśli tę twoją dziewczynę!
Środkowy zaczerwienił się gwałtownie. Spuścił wzrok i zaczął grzebać widelcem w wyblakłej jajecznicy.
– Ja nie mam dziewczyny – mruknął.
Samica pokręcił głową z dezaprobatą. Westchnął głęboko, a następnie wyrwał koledze widelec i przystawił mu go do brody, zmuszając siatkarza do podniesienia łba.
– Słuchaj uważnie, bo nie będę dwa razy powtarzać – wycharczał. – Przed wujkiem Samikiem nic się nie ukryje i doskonale o tym wiesz. W takim razie mów, kto ci tak siedzi na tym mózgu i nie daje się skupić na życiu.
Fanfiction/Sport

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz