Music is a scenography of feelings
Rozdział 5
– O boże, kobieto. Masz minę, jakbyś miała zaraz umrzeć, uśmiechnij się! – Wybucha śmiechem.– Ech, przepraszam...
– Nie przepraszaj, po prostu się uśmiechnij, to nie boli, a ja nie chcę siedzieć ze smutasem, na mojej ulubionej lekcji. – Szturcha mnie w ramie. – Chociaż w sumie ci się nie dziwię, twoja siostra nie wygląda na sympatyczną.
– I nie jest – przyznaję. – Możemy porozmawiać o czymś przyjemniejszym? – pytam, mimo że jestem ciekawa, skąd zna czarnowłosą.
– Jasne, możemy pogadać o chemii, ona jest bardzo przyjemna – stwierdza uśmiechnięty. – Żartowałem oczywiście, aczkolwiek dla mnie jest przyjemna. Powiedz mi coś o sobie – prosi.
Romans, Fanfiction, Violetta

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz