Music is a scenography of feelings
Rozdział 4
– No i co się tak na mnie gapisz? – Drwi ze mnie siostra. – Wiem, że też byś chciała tak cudnie wyglądać, ale to chyba nie w tym życiu, kochanie.
– Wyjdź z mojego pokoju. – Żądam zła.
– Prawda boli, czyż nie mam racji? – pyta, siadając na moim ogromnym łóżku. – Całkiem ładne te twoje ciuszki, ale – przerywa na chwilę, by przejrzeć resztę ubrań – to nie wszystko. – Wypadałoby coś sobą reprezentować. Ty możesz prezentować jedynie zbędne kilogramy. – Prycha i spogląda na mnie z pogardą.
– Dlaczego mnie tak nienawidzisz? – pytam roztrzęsiona, ze łzami w oczach.
– Nie nienawidzę cię, po prostu staram się ci uświadomić, że do nas nie pasujesz – oznajmia i wychodzi, zrzucając z łóżka moje nowo zakupione rzeczy.
Zabrzmiało to, jakbym była wyjątkowo paskudną osobą, do której wstyd jest się przyznać, a co dopiero pokazywać z kimś takim na mieście. Czy ja naprawdę jestem taka beznadziejna?'
Fanfiction, romans

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz