Zgaś światła
Rozdział III - Światełko w tunelu.
Zostałem w pomieszczeniu sam. Grzechem by było nie wykorzystać takiej okazji... Rozglądałem się za alternatywną możliwością ucieczki. Badałem wzrokiem pomieszczenie. Jedyne co mi przyszło do głowy to powrót tą samą drogą, z ryzykiem napotkania tego psychopaty. Niestety byłem przywiązany i nie mogłem się uwolnić, gdyż nie miałem niczego, czym mógłbym przeciąć więzy. Nagle powrócił doktor z ogromnym, lśniącym nożem. Podchodził powolnym krokiem z uśmiechem szaleńca. Widziałem tylko jego zgniłe zęby i w miarę jak się zbliżał czułem coraz intensywniej jego oddech... niczym śmierć, która zaraz ma mnie zabrać w otchłań piekieł. Myślałem że to już mój koniec, zamknąłem oczy.. i usłyszałem huk. Otworzyłem oczy, a przede mną stała dziewczyna, cała brudna. Bez słowa zaczęła mnie uwalniać w więzów, rozcinając je narzędziem, które upuścił wcześniej mój oprawca. Złapała mnie za rękę i spróbowała wyprowadzić z pomieszczenia.
Horror, Thriller, Psychologiczne, Autorskie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz