Mrok Weiry: Ona cienia nie miała, jego cień miał kolce
XIX - Impuls. Część II.
– Naturalny porządek wrócił! – Cień obnażył zęby w uśmiechu.
– Co wy zrobiliście?! – Nie wytrzymałam i ruszyłam w jego stronę. W moich dłoniach zaczęły gromadzić się smugi ciemności, szykując się na atak, który sama w tej chwili miałam ochotę przypuścić na mentora.
– My? Kompletnie nic! – Zaśmiał się, a mnie zaczęła dopadać furia.
– Nic? Nic?! Cały dziedziniec zalany jest krwią, korytarze również, nie mam pojęcia, jak wyglądają inne miejsca, ale doszło do jatki – wysyczałam, stając tuż przed nim. Czułam buzującą we mnie energię Mroku. By patrzeć w oczy Profesorowi musiałam unieść głowę. Dzieliły nas centymetry, mogłam w tej chwili zaatakować go, wbijając paznokcie w jego szyję, wyrwać krtań, jak uczyła Reala...
– Palcem przy tym nie kiwnąłem. – Irytujący uśmieszek nie znikał z jego już ogolonej twarzy. W tęczówkach bladoniebieskich oczu mentora pojawiło się kilka smug ciemności: jedyna oznaka tego, że również wstępował w niego gniew. – Ot, rzucili się sobie do gardeł.
– Ile osób zginęło? – wycedziłam.
Urban fantasy, Horror, Autorskie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz