Dead Silence
Rozdział V
Powiodłam wzrokiem dookoła. Miejsce, w którym nagle wylądowaliśmy, wyglądało na niewielką polanę. Kiedy przyjrzałam się uważniej, między drzewami dostrzegłam coś, co można było określić mianem dość szerokiej, leśnej drogi – wystarczająco dużej, by swobodnie poruszać się po niej samochodem.
Albo motorem, bo to właśnie ten pojazd Ryan jak gdyby nigdy nic wydobył z zarośli, po chwili stając przede mną i – uśmiechając się przy tym niewinnie – wymownie spoglądając na moją niepewną, przerażoną minę.
– I dopiero teraz pogadamy sobie o zaufaniu…
fantastyka, fantasy

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz